-[t.i]! Pospiesz się! Za pół godziny mamy samolot, a musimy jeszcze dojechać na lotnisko. -Jak zwykle krzyczała przewrażliwiona mama.
-Już idę. Nie spinaj się tak. Zdążymy mamo. -Uspokajałam ją schodząc po schodach z walizką.
-No nareszcie. Daj tacie bagaż niech włoży go do bagażnika.
Posłusznie podałam tacie uchwyt walizki.
-Dziecko co ty tam zapakowałaś? -Spytał ojciec, który w tym momencie siłował się z walizką.
-Tylko najpotrzebniejsze rzeczy. -Odparłam.
-Jedziemy na tydzień a nie na miesiąc.
-Wiem. Dlatego spakowałam to co będzie mi potrzebne na ten tydzień.
Po krótkiej wymianie zdań z moim tatą, moja mama oparła:
-Dobrze nie drążymy już tego tematu. Steven, ty zanieś walizkę, a ty [t.i] wsiadaj do auta.
Tak też zrobiłam, mama zamknęła drzwi i wraz z tatą wsiedli do samochodu.
Zaczyna się rodzinny wyjazd.
***
*10 godz. później.*
"Witajcie Hawaje!" ~Pomyślałam trochę z ironią ale trochę też z radością. Ironię odczuwałam, ponieważ przez bity tydzień będę tylko z rodzinką. Niby mam już te 17 lat, ale nie wiem czy rodzice wypuszczą mnie gdzieś samą. Przez jeszcze pół godziny tak sobie rozmyślałam, w końcu dojechaliśmy do hotelu. Był wręcz ogromny i bardzo piękny. Wokół rozciągały się różne ogrody, był tam wielki basen. Okazało się, że hotel położony jest tylko kilkanaście metrów od cudownego oceanu.
"Może te wakacje nie będą aż takie złe" ~Pomyślałam i z uśmiechem na twarzy poszłam zameldować się z rodzicami.
Podeszliśmy wszyscy do recepcji, bardzo miła pani recepcjonistka z uśmiechem podała nam dwa klucze do pokoi. "Zaraz, zaraz... dwa?" ~Pomyślałam.
-Mamo, po co dwa klucze do pokoju?
-[t.i] jesteś już prawie pełnoletnia, wynajęliśmy Ci z tatą osobny pokój piętro wyżej od nas, Będziesz miała tę swoją prywatność o której tak ciągle nam mówisz. -Odparła ze śmiechem mama.
-Aaaa!.. Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki.! Jesteście najlepsi! -Zaczęłam krzyczeć i skakać ze szczęścia.
-Tak, tak. Wiemy. Idź się już rozpakować. -Powiedział tato uspakajając mnie.
Z prędkością światła wbiegłam do windy, 12 piętro.
Stałam tak chwilkę, aż nagle ktoś odkaszlnął. Przestraszona wzdrygnęłam się. Myślałam, że jestem tu sama. Okazało się, że za mną stoi jakiś facet, wyższy ode mnie, miał ciemne włosy z grzywką postawioną na żel, na twarzy malował mu się lekki grymas niezadowolenia.
-Bardzo przepraszam, nie wiedziałam, że ktoś tu jeszcze jest. -Powiedziałam z lekkim strachem w głosie.
No ale każdy na moim miejscu by się przestraszył, wyobraź sobie, jedziesz windą aż tu nagle jakby znikąd pojawia Ci się postać w ciemnych ciuchach i ze strasznym grymasem na twarzy.
Koleś nie odezwał się ani słowem, w takim razie postanowiłam, że też przemilczę całą tę drogę na górę.
Nareszcie. 12 piętro!. Wzięłam rączkę walizki i powędrowałam przez korytarz.
"Hmm... poookój 290.. to tu." ~Wyciągnęłam klucz i otwarłam drzwi. W tym samym czasie usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju po drugiej stronie. Odwróciłam się a za mną stał nie kto inny jak tajemniczy facet z windy.
"O matko. Super.. jeszcze jego tu brakowało. ~Zironizowałam w myślach.
Weszłam do pokoju hotelowego, był ogromny, cały urządzony w stylu hawajskim.
Po wejściu od razu rzuciłam się na wielkie łóżko.
Nagle do drzwi ktoś zapukał. Podeszłam do nich i otwarłam.
-Hej stary chciałem się tylko spytać jak... -Przede mną stał wysoki szatyn ze ślicznymi oczami. -Eee... ty nie jesteś Zayn. -Był wyraźnie zaskoczony.
-Nie przepraszam ale na imię mi [t.i], nie znam żadnego Zayna wybacz.
-Nic nie szkodzi, to znaczy... to ja powinienem przeprosić, pomyliłem pokoje. Jestem Louis, mił mi poznać [t.i].
-Mnie również. Z chęcią bym pogadała ale muszę jeszcze się rozpakować, dopiero przyjechałam taaakże...
-Oh! Oczywiście nie będę przeszkadzał. Wybacz za kłopot. -Przeprosił.
-Nic nie szkodzi. To żaden kłopot. -Uśmiechnęłam się słodko ukazując rząd swoich drobnych ząbków.
-Tak że do zobaczenia [t.i]. Miło było Cię poznać. Liczę, że się jeszcze spotkamy. -Grzecznie podał mi rękę.
-Mnie również było miło. Tak, do zobaczenia Louis. -Uśmiechnęłam się znów i uścisnęłam jego dłoń.
Zamknęłam drzwi. "Kolejny plus, jeśli są u takie ciacha jak ten Louis to może być ciekawie." ~Pomyślałam.
***
C. D. N. ;)
Noooo więc już jestem.. :D TĘSKNIŁAM! <333
nie zanudzam i informuję tylko, że kolejny imagin pojawi się jakoś pojutrze.. :D będę na zmianę dodawać raz imagin raz rozdział do mojego nowego opowiadania, które znajdziecie NA TYM BLOGU! :D
Oczywiście liczę na komentarze! SEE YOU! <333
~Zakręcona
niedziela, 18 sierpnia 2013
sobota, 27 lipca 2013
Przepraszam! ;(
Misie.. chcę was poinformować że przez pewien okres czasu nie będzie mnje z wami.. nawet nie wiecie jak bardzo mi z tym źle.. ;((( bardzo was kocham.. po protu mam bardzo ważne smutne sprawy rodzinne.. dopóki się nie unormują nie bedzie mnie z wami.. bardzo was za to przepraszam jest mi ogromnie ciezko was zostawiać.. nie znienawidźcie mnie.. ;(( Obiecuję.. że gdy wróce zasypię was imaginami.. jeszcze raz przepraszam! kocham was..!!! <333 ~Zakręcona
poniedziałek, 1 lipca 2013
# 21 Gra, w której nie ma zwycięzców ani przegranych...
-Chace podaj - krzyknęłam z drugiego rogu boiska..
-Jasne mała.. masz! - przyjaciel uśmiechnął się po czym rzucił piłkę w moim kierunku..
Chwyciłam i pobiegłam.. zaczęłam kozłować.. wyminęłam każdego, który stanął mi na drodze.. wyskok i rzut.. modliłam się żeby tylko trafiła.. już tylko sekundy dzieliły nas do końca meczu.. milimetry i... JEST trafiłam! Zwycięstwo!
Hahahahaha... wiem to był tylko mały przyjacielski meczyk w koszykówce.. ale dla mnie każde zwycięstwo się liczy. Po chwili przybiegł do mnie Chace.. podniósł mnie i zaczął okręcać krzycząc przy tym że jestem najlepsza... uwielbiałam kiedy tak mówił.. to mnie chyba trochę dowartościowywało. Przytuliłam się do przyjaciela po czym poszliśmy na lody.
*****
-heej.. a pamiętasz jak cię zablokował nie miałeś ruchu a jednak go wyminąłeś.. hahaha widziałeś jego minę? hahaha.. - szliśmy do domu.. śmialiśmy się do rozpuku cały czas wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy...
Po chwili byliśmy już pod naszym wspólnym domem...
Z Chace'm już od dzieciństwa.. zawsze mówiliśmy że kiedy będziemy juz dorośli wyprowadzimy się do dużego miasta.. zamieszkamy razem.. że będziemy mogli zawsze na siebie liczyć... noo ii.. tak jest.. ja mam 18 lat a Chace 20, zamieszkaliśmy razem w Londynie, mamy dość duży prześliczny dom... mieszkamy tu już od roku, żyje się nam tu dobrze... razem z Chace'm pracujemy jako barmani w pewnym świetnym młodzieżowym klubie.. poza tym.. hmm.. no cóż.. nadal się uczę.. no jakoś trzeba sobie radzić...
Jako mała dziewczynka przyjaźniłam się też z pewną dziewczyną imieniem Ewelina (Eve).. niestety wyprowadziła się i do dziś nie mamy już ze sobą kontaktu. Kiedy Chace nie miał czasu ona zawsze go dla mnie miała.. była moją najlepszą przyjaciółką... byliśmy razem jak trzej muszkieterowie (Ja, Eve i Chace) - nierozłączni.. zawsze razem... ale wszystko się kiedyś kończy...
Moim jak i Chace'a hobby jest koszykówka... zaraziłam się tą pasją od taty, zanim umarł był trenerem w liceum.. już jako mała dziewczynka tata zabierał mnie i Chace'a na boisko gdzie uczył nas gry. Zawsze świetnie się razem bawiliśmy.....
Wracając do teraźniejszości... prowadzimy tu z Chace'm szczęśliwe życie... gramy też w małej drużynie koszykarskiej. W szkole... noo cóż... w szkole jak w szkole dużo nauki. Nie mam tu zbytnio dużo koleżanek , za to jest ich kilka.. koleguje się z super dziewczynami: Martą, Wiktorią (Vicky) i Magdą (Meg). Są to na serio super dziewczyny Można się z nimi pośmiać pogadać.. od jakiegoś czasu widzę też że Chace troszkę inaczej patrzy na Vicky (^^). Zobaczymy co z tego będzie, chociaż widzę, że świetnie się dogadują i pasują do siebie.
Idąc dalej... wczoraj był koniec roku. Jest sobota.. godz. 8:30 chciałam sobie odpocząć pospać trochę, ale jak zwykle coś musiało popsuć moje plany mówiąc "coś" mialam na myśli Chace'a (-.- to dziecko nigdy nie śpi). Najpierw zaczął walić w drzwi, a że nigdy nie zamykaliśmy swoich sypialni na klucz ten czubek wszedł sobie do mojej jak gdyby nigdy nic i zaczął wrzeszczeć... widząc że nie reaguje i nadal mam oczy zamknięte wskoczył na moje łóżko po czym zaczął skakać po nim jak małpa.
-Chace! Co ty wyprawiasz gamoniu!? Jest sobota rano.. spałam! - zaczęłam wydzierać się na przyjaciela
-Dobra mała. Bez nerwów. Jest taki ładny dzień.. wstawaj! Idziemy się przejść - powiedział jakby nie widział mojego zdenerwowanego wyrazu twarzy, wstał i odsłonił rolety. Nagle smuga baardzo jasnego światła przedostała się do mojego pokoju wprawiając mnie w krótki stan oślepienia.
-Ty debilu! Zasłoń to! - krzyknęłam po czy rzuciłam w chłopaka poduszką, która na moje szczęście trafiła go w głowę
-Osz ty małpo! Ładnie to tak?! Coś mi się nie wydaję żeby to było odpowiednim dla ciebie czynem.. musisz za to zapłacić.. - odwrócił się, zaczął biec w moją stronę, rzuciła się na łóżko obok mnie i zaczął łaskotać, a że byłam chyba najbardziej podatną na łaskotki osobą śmiałam się na cały dom i błagałam żeby przestał.
Po pół godzinnych wygłupach nie chciało mi się już spać więc postanowiłam wstać. Chace poszedł zrobić śniadanie a ja spojrzała przez okno.. pogoda była śliczna słońce świeciło niebo bezchmurne.. czego chcieć więcej w pierwszy dzień wakacji? Podeszłam do szafy naszykowałam sobie ciuchy i razem z moim dzisiejszym zestawem pomaszerowałam do łazienki gdzie zajęłam się poranna toaleta. Po 20 min byłam już gotowa "To chyba mój rekord" ~ pomyślałam. Zeszłam na parter a tam od razu przywitał mnie śliczny zapach... "Mmm.. naleśniki. Ten chłopak wie co lubię" ~ mówiłam w myślach idąc do kuchni gdzie czekał już przyjaciel.
-No jak zawsze śliczna - powiedział z uśmiechem Chace po czym ucałował mnie jak co rano w policzek -Mam nadzieję, że jesteś głodna
-Jak wilk. A za to że zrobiłeś naleśniki kocham Cię jeszcze bardziej - wyszczerzyłam rząd swoich ząbków
Zasiedliśmy razem do śniadania, oczywiście pojęcie "normalne śniadanie" nie jest znane w tym domu, Chace ciągle robił głupie miny przy których zawsze się śmiałam, dodatkowo karmiliśmy się nawzajem tak żeby tylko nie trafić sobie do buzi, no cóż nasze twarze wtedy nie były zbyt piękne i czyste. Później poszliśmy zmyć z twarzy nasze śniadanko. Nagle zadzwonił telefon Chace'a. Nie mam pojęcia kto to był, chłopak od razu kiedy odebrał poszedł do innego pokoju, nie zrozumiałam jego zachowania nigdy nic przed sobą nie ukrywaliśmy. "No cóż, przecież on tez ma swoje życie i swoje sprawy, nie musimy mówić sobie o wszystkim" ~ pomyślałam po czym poszłam do pokoju gdzie położyłam się, nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni, wyjęłam telefon na wyświetlaczu pojawił się napis "Martu :*" odebrałam... Marta nawijała coś o jakiejś super świetnej imprezie dziś wieczór. No w sumie i tak nie miałam nic do roboty, zgodziłam się. Była dopiero 11:15, impreza zaczyna się o 18:30 "Jeszcze tyyyle czasu co ja będę robić?" - rozmyślałam leżąc i oglądając TV
Nie wiem jakim cudem ale kiedy spojrzałam na zegarek była już godzina 16:00. Nagle do mojego pokoju bez pukania wpadł Chace.
-Heeej mała! Szykuj się.. - krzyknął, podszedł do łóżka i niespodziewanie zwalił mnie z niego
-Ty idioto! Weeź już czasem się ogarnij ok?! - wkurzona podniosłam się i wyłączyłam TV -O co chodzi? Gdzie idziemy?
-Jest impreza uu... no u takich tam.. nie znasz, ale ja znam i zaprosili mnie.. mam przyjść, a że nigdzie się bez ciebie nie ruszam, zabieram Cię ze sobą - uśmiechnął się podszedł do mojej szafy i zaczął wybierać ciuchy (trochę mnie to zdziwiło, od kiedy Chace decyduje w co się ubiorę?).
-Hej miśku okok uspokój się. Nigdzie nie idę. - powiedziałam zdecydowana
-Dlaczego?! - odwrócił się w moja stronę i spojrzał zdziwionym wzrokiem
-Bo idę już na imprezę. Z dziewczynami. - oznajmiłam
-Aaa... no tak... one idą na tą samą imprezę co my... po prostu nie wiedziały, że to ja Cię na nią zabieram - powiedział jak gdyby nigdy nic i znów zabrał się za szperanie w mojej szafie -Masz.. ubierz się w to.. - podał mi uszykowany przez niego zestaw. Muszę przyznać, że na serio dobrze trafił z tymi ciuchami. Po godzinie byłam już gotowa...
C.D.N.
-Jasne mała.. masz! - przyjaciel uśmiechnął się po czym rzucił piłkę w moim kierunku..
Chwyciłam i pobiegłam.. zaczęłam kozłować.. wyminęłam każdego, który stanął mi na drodze.. wyskok i rzut.. modliłam się żeby tylko trafiła.. już tylko sekundy dzieliły nas do końca meczu.. milimetry i... JEST trafiłam! Zwycięstwo!
Hahahahaha... wiem to był tylko mały przyjacielski meczyk w koszykówce.. ale dla mnie każde zwycięstwo się liczy. Po chwili przybiegł do mnie Chace.. podniósł mnie i zaczął okręcać krzycząc przy tym że jestem najlepsza... uwielbiałam kiedy tak mówił.. to mnie chyba trochę dowartościowywało. Przytuliłam się do przyjaciela po czym poszliśmy na lody.
*****
-heej.. a pamiętasz jak cię zablokował nie miałeś ruchu a jednak go wyminąłeś.. hahaha widziałeś jego minę? hahaha.. - szliśmy do domu.. śmialiśmy się do rozpuku cały czas wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy...
Po chwili byliśmy już pod naszym wspólnym domem...
Z Chace'm już od dzieciństwa.. zawsze mówiliśmy że kiedy będziemy juz dorośli wyprowadzimy się do dużego miasta.. zamieszkamy razem.. że będziemy mogli zawsze na siebie liczyć... noo ii.. tak jest.. ja mam 18 lat a Chace 20, zamieszkaliśmy razem w Londynie, mamy dość duży prześliczny dom... mieszkamy tu już od roku, żyje się nam tu dobrze... razem z Chace'm pracujemy jako barmani w pewnym świetnym młodzieżowym klubie.. poza tym.. hmm.. no cóż.. nadal się uczę.. no jakoś trzeba sobie radzić...
Jako mała dziewczynka przyjaźniłam się też z pewną dziewczyną imieniem Ewelina (Eve).. niestety wyprowadziła się i do dziś nie mamy już ze sobą kontaktu. Kiedy Chace nie miał czasu ona zawsze go dla mnie miała.. była moją najlepszą przyjaciółką... byliśmy razem jak trzej muszkieterowie (Ja, Eve i Chace) - nierozłączni.. zawsze razem... ale wszystko się kiedyś kończy...Moim jak i Chace'a hobby jest koszykówka... zaraziłam się tą pasją od taty, zanim umarł był trenerem w liceum.. już jako mała dziewczynka tata zabierał mnie i Chace'a na boisko gdzie uczył nas gry. Zawsze świetnie się razem bawiliśmy.....
Wracając do teraźniejszości... prowadzimy tu z Chace'm szczęśliwe życie... gramy też w małej drużynie koszykarskiej. W szkole... noo cóż... w szkole jak w szkole dużo nauki. Nie mam tu zbytnio dużo koleżanek , za to jest ich kilka.. koleguje się z super dziewczynami: Martą, Wiktorią (Vicky) i Magdą (Meg). Są to na serio super dziewczyny Można się z nimi pośmiać pogadać.. od jakiegoś czasu widzę też że Chace troszkę inaczej patrzy na Vicky (^^). Zobaczymy co z tego będzie, chociaż widzę, że świetnie się dogadują i pasują do siebie.
Idąc dalej... wczoraj był koniec roku. Jest sobota.. godz. 8:30 chciałam sobie odpocząć pospać trochę, ale jak zwykle coś musiało popsuć moje plany mówiąc "coś" mialam na myśli Chace'a (-.- to dziecko nigdy nie śpi). Najpierw zaczął walić w drzwi, a że nigdy nie zamykaliśmy swoich sypialni na klucz ten czubek wszedł sobie do mojej jak gdyby nigdy nic i zaczął wrzeszczeć... widząc że nie reaguje i nadal mam oczy zamknięte wskoczył na moje łóżko po czym zaczął skakać po nim jak małpa.
-Chace! Co ty wyprawiasz gamoniu!? Jest sobota rano.. spałam! - zaczęłam wydzierać się na przyjaciela
-Dobra mała. Bez nerwów. Jest taki ładny dzień.. wstawaj! Idziemy się przejść - powiedział jakby nie widział mojego zdenerwowanego wyrazu twarzy, wstał i odsłonił rolety. Nagle smuga baardzo jasnego światła przedostała się do mojego pokoju wprawiając mnie w krótki stan oślepienia.
-Ty debilu! Zasłoń to! - krzyknęłam po czy rzuciłam w chłopaka poduszką, która na moje szczęście trafiła go w głowę
-Osz ty małpo! Ładnie to tak?! Coś mi się nie wydaję żeby to było odpowiednim dla ciebie czynem.. musisz za to zapłacić.. - odwrócił się, zaczął biec w moją stronę, rzuciła się na łóżko obok mnie i zaczął łaskotać, a że byłam chyba najbardziej podatną na łaskotki osobą śmiałam się na cały dom i błagałam żeby przestał.
Po pół godzinnych wygłupach nie chciało mi się już spać więc postanowiłam wstać. Chace poszedł zrobić śniadanie a ja spojrzała przez okno.. pogoda była śliczna słońce świeciło niebo bezchmurne.. czego chcieć więcej w pierwszy dzień wakacji? Podeszłam do szafy naszykowałam sobie ciuchy i razem z moim dzisiejszym zestawem pomaszerowałam do łazienki gdzie zajęłam się poranna toaleta. Po 20 min byłam już gotowa "To chyba mój rekord" ~ pomyślałam. Zeszłam na parter a tam od razu przywitał mnie śliczny zapach... "Mmm.. naleśniki. Ten chłopak wie co lubię" ~ mówiłam w myślach idąc do kuchni gdzie czekał już przyjaciel.
-No jak zawsze śliczna - powiedział z uśmiechem Chace po czym ucałował mnie jak co rano w policzek -Mam nadzieję, że jesteś głodna
-Jak wilk. A za to że zrobiłeś naleśniki kocham Cię jeszcze bardziej - wyszczerzyłam rząd swoich ząbków
Zasiedliśmy razem do śniadania, oczywiście pojęcie "normalne śniadanie" nie jest znane w tym domu, Chace ciągle robił głupie miny przy których zawsze się śmiałam, dodatkowo karmiliśmy się nawzajem tak żeby tylko nie trafić sobie do buzi, no cóż nasze twarze wtedy nie były zbyt piękne i czyste. Później poszliśmy zmyć z twarzy nasze śniadanko. Nagle zadzwonił telefon Chace'a. Nie mam pojęcia kto to był, chłopak od razu kiedy odebrał poszedł do innego pokoju, nie zrozumiałam jego zachowania nigdy nic przed sobą nie ukrywaliśmy. "No cóż, przecież on tez ma swoje życie i swoje sprawy, nie musimy mówić sobie o wszystkim" ~ pomyślałam po czym poszłam do pokoju gdzie położyłam się, nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni, wyjęłam telefon na wyświetlaczu pojawił się napis "Martu :*" odebrałam... Marta nawijała coś o jakiejś super świetnej imprezie dziś wieczór. No w sumie i tak nie miałam nic do roboty, zgodziłam się. Była dopiero 11:15, impreza zaczyna się o 18:30 "Jeszcze tyyyle czasu co ja będę robić?" - rozmyślałam leżąc i oglądając TV
Nie wiem jakim cudem ale kiedy spojrzałam na zegarek była już godzina 16:00. Nagle do mojego pokoju bez pukania wpadł Chace.
-Heeej mała! Szykuj się.. - krzyknął, podszedł do łóżka i niespodziewanie zwalił mnie z niego
-Ty idioto! Weeź już czasem się ogarnij ok?! - wkurzona podniosłam się i wyłączyłam TV -O co chodzi? Gdzie idziemy?
-Jest impreza uu... no u takich tam.. nie znasz, ale ja znam i zaprosili mnie.. mam przyjść, a że nigdzie się bez ciebie nie ruszam, zabieram Cię ze sobą - uśmiechnął się podszedł do mojej szafy i zaczął wybierać ciuchy (trochę mnie to zdziwiło, od kiedy Chace decyduje w co się ubiorę?).
-Hej miśku okok uspokój się. Nigdzie nie idę. - powiedziałam zdecydowana
-Dlaczego?! - odwrócił się w moja stronę i spojrzał zdziwionym wzrokiem
-Bo idę już na imprezę. Z dziewczynami. - oznajmiłam
-Aaa... no tak... one idą na tą samą imprezę co my... po prostu nie wiedziały, że to ja Cię na nią zabieram - powiedział jak gdyby nigdy nic i znów zabrał się za szperanie w mojej szafie -Masz.. ubierz się w to.. - podał mi uszykowany przez niego zestaw. Muszę przyznać, że na serio dobrze trafił z tymi ciuchami. Po godzinie byłam już gotowa...
C.D.N.
*****************************************************************
Hej miśki! Nie będę znów się rozpisywać jak bardzo mi przykro i jak bardzo przepraszam was za moją nieobecność.. bo dobrze juz o tym wiecie że zżera mnie poczucie winy.. ;'(
Ale musicie mnie zrozumieć było tyyyle na głowie, że nie mogłam wszystkiego ogarnąć.. :(
Obiecuję wam teraz tak z całego serca, że będę dodawać wpisy częściej bo są wakacje więc wiecie.. ;) dużo czasu.. :D
Tak już z innej bajki: Imagin częściowy jak widzicie.. początek taki, że na razie nie ma jeszcze w nim żadnego z chłopców.. a o kim jest to zobaczycie w następnej części.. :P pisany tak trochę z brakiem weny więc baardzo was przepraszam.. ;*** mam nadzieję jednak że nie opuścicie mnie i Martuśki.. <3
papaśki.. do następnego miziołki.. :***
~Zakręcona
wtorek, 11 czerwca 2013
#20 Miłość od pierwszego wejrzenia, aż do końca.. ( Z HARRY'M )
Czy życie lubi płatać figle?..oj tak i to bardzo. Nigdy nie umiałaś odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale dzisiejszy dzień zmienił wszystko. Co się stało? Otóż poznałaś wspaniałego chłopaka. Czy wpaniałego to nie wiesz, bo zawsze zakochujesz się w byle jakim facecie. Dobrze, wróćmy już do wydarzenia.
Dziś twoje 16 urodziny, przez co postanowiłaś uwolnić się trochę od rodziców i iść gdzieś z przyjaciółmi...a raczej przyjacielem, bo nie miałaś nikogo innego. Chłopak miał na imię Andy, przyjaźniłaś się z nim już od przedszkola , więc znaliście się bardzo dobrze. Otóż to właśnie on zaprosił swojego kupla w którym rzekomo się zakochałaś.

- Hej Andy! - uwiesiłaś się przyjacielowi na szyi kiedy tylko do niego podbiegłaś
- Hej mała!- uśmiechnął się słodko
Nagle zauważyłaś chłopaka stojącego za Andy'm. Był on w wieku ok. 19 lat, miał lokowane, brązowe włosy i niebiańsko zielone oczy w których się rozpłynęłaś...one..były takie cudowne..jakby nie z tego świata....wreszcie z zachwytu obudziło cię mocne szturchnięcie Andy'ego.
- Tej! Żyjesz?! - zaśmiał się - To jest Harry Styles. Mój przyjaciel..
- Cześć miło mi cię poznać! - Hazz ukazał cudowny rząd białych ząbków.
Nie mogłaś wydobyć ani słowa. Ta jego słodka chrypka, oczy...prościej mówiąc byłaś zakochana za zabój.
- Chyba się w tobie zakochała stary! - Andy zaśmiał się
Wtedy się trochę wkurzyłaś. Dlaczego on zawsze musi cię 'upokarzać'!
- Wcale, że nie! Nie zakochałam się! A tak właściwie to (T.I) jestem.. - jako tako doszłaś do siebie
Jeszcze chwilkę pogadaliście i poszliście do pobliskiego klubu NIGHT CLUB......weszliście, wasze twarze pokryły kolorowe światła, do uszu dopłynęła głośna muzyka techno. Wszędzie tańczący ludzie, całujące się zakochane pary.
- Chodźcie do baru, zamówimy sobie coś - Andy pociągnął was za ręce
Poszliście razem po czym usiedliście na krzesłach.
- To co ci zamówić mała? - spytał Loczek
- Ymm no to może jakiegoś drinka? - uśmiechnęłaś się
Piliście drinka do drinkiem, piwo za piwem..wreszcie byliście tak pijani, że ledwo staliście na nogach. Zaczęłaś tańczyć z Harrym i Andy'm. Było cudownie...wciąż zachwycałaś się ciepłym dotykiem rąk na twoich pośladkach.
Po kilku minutach Andy wyszedł gdzieś, zostałaś sama z Loczkiem na środku parkietu..
- Chodź pokażę ci coś kochanie! - złapał cię za rękę prowadząć do męskiej toalety..
W toalecie nie było nikogo, tylko wasza dwójka.
- Harry czemu mnie tu prowadzisz? - mówiłaś ledwo stojąc na własnych nogach.
- Zobaczysz kociaku... - weszliście do jednej z kabin.
Harry zamknął kabinę na klucz po czym wrzucił go do swojej bielizny. Byłaś z 1 strony przestraszona, a z 2 miałaś wielką ochotę na chłopaka...podszedł do ciebie wolnymi kocimi ruchami przykuwając cię do ściany. Wpił się w twoje usta brutalnie, ale i czułością.
- Obiecuję, że tej nocy nigdy nie zapomnisz - szepnął ci do ucha uwodzicielsko
Po tych słowach Loczek rozebrał twoją bluzkę rzucając ją za siebie. Chciałaś z podniecenia rozerwać Harry'ego, ale jego uścisk na twoich nadgarstkach wszystko uniemożliwiał.
Zaczęliście się szybko rozbierać.

W końcu staliście na przeciw sobie tak jak stworzył was Bóg. Hazz podszedł do ciebie łapiąc cię mocno za pośladki. Przywarłaś do niego całym swoim ciałem. Czułaś jak jego przyjaciel staje na baczność. Uśmiechnęłaś się zadziornie widząc jak działasz na chłopaka.
- Kocie postaraj się, daj mi największą przyjemność...taką żebym jej do końca życia nie zapomniała...- zamruczałaś mu do ucha
Wtedy zielonooki posadził cię na zamkniętej toalecie, uklęknął przed tobą rozszerzając twoje nogi. Chłodne ręce błądziły po wewnętrznej stronie ud. Wreszcie dotarł do twojej kobiecości. Robiłaś się mokra co Harry sprawdzał. Wkładał w ciebie palce bardzo szybko i energicznie.Nie wytrzymywałaś już. Dochodziłaś do szaleństwa, a to był dopiero początek.
Po kilkunastu minutach wszedł w ciebie mocno i głęboko. Z twojego gardła wydarł się głośny krzyk...było ci cudownie. Mimo ostrej gry jaką on prowadził miałaś nieziemską przyjemność.
Po około godzinie stosunku wasze soki złączyły się w jedność, kończąc tą przygodę.
Ubraliście się, złączyliście wasze dłonie po czym wyszliście wolnym krokiem z klubu.
Gdy wyszliście już z klubu, na dworze lał deszcz.
- No to mamy mały problem! - powiedziałaś zapitym głosem
- Jaki problem kochanie? Przecież mam samochód...chodź! - wziął cię za rękę, po czym podprowadził do czarnego, sportowego BMW - Zapraszam! - otworzył przed tobą drzwi po czym wsiadł na miejsce kierowcy.
Ruszył szybko, jechaliście przez zatłoczone miasto. Hazz włączył na maxa muzykę, wciąż wyprzedzając samochody. Nastąpiło kilka mocnych szarpnięć po boki kiedy ujrzeliście przed sobą mocne światła Mercedesa.
- Harry skręcaj! - wydarłaś się na chłopaka
Chłopak nie mógł już nic zrobić...srebrne auto wjechało w was. Usłyszałaś krzyk Harry'ego, potem poczułaś silny ból głowy po czym nastąpiła cisza...
Ty zginęłaś na miejscu, a Harry cudem przeżył wypadek...pewnego dnia Hazz nie mogąc pogodzić się z tym wszystkim powiesił się w garażu...obok jego wiszącego ciała znaleziono list..

*Drodzy przyjaciele przepraszam was za wszystko. Zrobiłem to, by spotkać się z moją miłością, moim aniołkiem stróżem. Od dziś będziemy jednością w tym lepszym świecie...nigdy o was nie zapomnę, zawszę będę w wami...
OD DZIŚ WASZ ANIOŁ...HARRY*
Czy życie lubi płatać figle?..oj tak i to bardzo. Nigdy nie umiałaś odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale dzisiejszy dzień zmienił wszystko. Co się stało? Otóż poznałaś wspaniałego chłopaka. Czy wpaniałego to nie wiesz, bo zawsze zakochujesz się w byle jakim facecie. Dobrze, wróćmy już do wydarzenia.
Dziś twoje 16 urodziny, przez co postanowiłaś uwolnić się trochę od rodziców i iść gdzieś z przyjaciółmi...a raczej przyjacielem, bo nie miałaś nikogo innego. Chłopak miał na imię Andy, przyjaźniłaś się z nim już od przedszkola , więc znaliście się bardzo dobrze. Otóż to właśnie on zaprosił swojego kupla w którym rzekomo się zakochałaś.

- Hej Andy! - uwiesiłaś się przyjacielowi na szyi kiedy tylko do niego podbiegłaś
- Hej mała!- uśmiechnął się słodko
Nagle zauważyłaś chłopaka stojącego za Andy'm. Był on w wieku ok. 19 lat, miał lokowane, brązowe włosy i niebiańsko zielone oczy w których się rozpłynęłaś...one..były takie cudowne..jakby nie z tego świata....wreszcie z zachwytu obudziło cię mocne szturchnięcie Andy'ego.
- Tej! Żyjesz?! - zaśmiał się - To jest Harry Styles. Mój przyjaciel..
- Cześć miło mi cię poznać! - Hazz ukazał cudowny rząd białych ząbków.
Nie mogłaś wydobyć ani słowa. Ta jego słodka chrypka, oczy...prościej mówiąc byłaś zakochana za zabój.
- Chyba się w tobie zakochała stary! - Andy zaśmiał się
Wtedy się trochę wkurzyłaś. Dlaczego on zawsze musi cię 'upokarzać'!
- Wcale, że nie! Nie zakochałam się! A tak właściwie to (T.I) jestem.. - jako tako doszłaś do siebie
Jeszcze chwilkę pogadaliście i poszliście do pobliskiego klubu NIGHT CLUB......weszliście, wasze twarze pokryły kolorowe światła, do uszu dopłynęła głośna muzyka techno. Wszędzie tańczący ludzie, całujące się zakochane pary.
- Chodźcie do baru, zamówimy sobie coś - Andy pociągnął was za ręce
Poszliście razem po czym usiedliście na krzesłach.
- To co ci zamówić mała? - spytał Loczek
- Ymm no to może jakiegoś drinka? - uśmiechnęłaś się
Piliście drinka do drinkiem, piwo za piwem..wreszcie byliście tak pijani, że ledwo staliście na nogach. Zaczęłaś tańczyć z Harrym i Andy'm. Było cudownie...wciąż zachwycałaś się ciepłym dotykiem rąk na twoich pośladkach.
Po kilku minutach Andy wyszedł gdzieś, zostałaś sama z Loczkiem na środku parkietu..
- Chodź pokażę ci coś kochanie! - złapał cię za rękę prowadząć do męskiej toalety..
W toalecie nie było nikogo, tylko wasza dwójka.
- Harry czemu mnie tu prowadzisz? - mówiłaś ledwo stojąc na własnych nogach.
- Zobaczysz kociaku... - weszliście do jednej z kabin.
Harry zamknął kabinę na klucz po czym wrzucił go do swojej bielizny. Byłaś z 1 strony przestraszona, a z 2 miałaś wielką ochotę na chłopaka...podszedł do ciebie wolnymi kocimi ruchami przykuwając cię do ściany. Wpił się w twoje usta brutalnie, ale i czułością.
- Obiecuję, że tej nocy nigdy nie zapomnisz - szepnął ci do ucha uwodzicielsko
Po tych słowach Loczek rozebrał twoją bluzkę rzucając ją za siebie. Chciałaś z podniecenia rozerwać Harry'ego, ale jego uścisk na twoich nadgarstkach wszystko uniemożliwiał.
Zaczęliście się szybko rozbierać.

W końcu staliście na przeciw sobie tak jak stworzył was Bóg. Hazz podszedł do ciebie łapiąc cię mocno za pośladki. Przywarłaś do niego całym swoim ciałem. Czułaś jak jego przyjaciel staje na baczność. Uśmiechnęłaś się zadziornie widząc jak działasz na chłopaka.
- Kocie postaraj się, daj mi największą przyjemność...taką żebym jej do końca życia nie zapomniała...- zamruczałaś mu do ucha
Wtedy zielonooki posadził cię na zamkniętej toalecie, uklęknął przed tobą rozszerzając twoje nogi. Chłodne ręce błądziły po wewnętrznej stronie ud. Wreszcie dotarł do twojej kobiecości. Robiłaś się mokra co Harry sprawdzał. Wkładał w ciebie palce bardzo szybko i energicznie.Nie wytrzymywałaś już. Dochodziłaś do szaleństwa, a to był dopiero początek.
Po kilkunastu minutach wszedł w ciebie mocno i głęboko. Z twojego gardła wydarł się głośny krzyk...było ci cudownie. Mimo ostrej gry jaką on prowadził miałaś nieziemską przyjemność.
Po około godzinie stosunku wasze soki złączyły się w jedność, kończąc tą przygodę.
Ubraliście się, złączyliście wasze dłonie po czym wyszliście wolnym krokiem z klubu.
Gdy wyszliście już z klubu, na dworze lał deszcz.
- No to mamy mały problem! - powiedziałaś zapitym głosem
- Jaki problem kochanie? Przecież mam samochód...chodź! - wziął cię za rękę, po czym podprowadził do czarnego, sportowego BMW - Zapraszam! - otworzył przed tobą drzwi po czym wsiadł na miejsce kierowcy.
Ruszył szybko, jechaliście przez zatłoczone miasto. Hazz włączył na maxa muzykę, wciąż wyprzedzając samochody. Nastąpiło kilka mocnych szarpnięć po boki kiedy ujrzeliście przed sobą mocne światła Mercedesa.
- Harry skręcaj! - wydarłaś się na chłopaka
Chłopak nie mógł już nic zrobić...srebrne auto wjechało w was. Usłyszałaś krzyk Harry'ego, potem poczułaś silny ból głowy po czym nastąpiła cisza...
Ty zginęłaś na miejscu, a Harry cudem przeżył wypadek...pewnego dnia Hazz nie mogąc pogodzić się z tym wszystkim powiesił się w garażu...obok jego wiszącego ciała znaleziono list..

*Drodzy przyjaciele przepraszam was za wszystko. Zrobiłem to, by spotkać się z moją miłością, moim aniołkiem stróżem. Od dziś będziemy jednością w tym lepszym świecie...nigdy o was nie zapomnę, zawszę będę w wami...
OD DZIŚ WASZ ANIOŁ...HARRY*
~Nando's
piątek, 31 maja 2013
#19 Imagin z Liasiem :)
Było godz. 7 rano kiedy to promienie słońca pokryły twoją twarz. Za oknami słychać było śpiew ptaków i delikatny szum drzew. Gdzie nie gdzie słychać było już krzyki dzieci idących do szkoły. Ty też musiałaś wstać. Ubrała się w zwiewną sukienkę i do tego sandałki.
Cały zestaw wyglądał cudownie i dziewczęco, czy tak jak lubiłaś. Umalowana i wyczesana zeszłaś na dół do kuchni, gdzie czuć było cudowne zapachy. Twoja mama krzątała się między garnkami, tata czytał gazetę, natomiast twój młodszy brat biegał wokół stołu ze swoimi zabawkami.
- Hej kochanie. Jak się stało ? - mama kiedy tylko cię zobaczyła uśmiechnęła się od ucha do ucha
- No dobrze...nawet. Wreszcie się wyspałam! - zaśmiałaś się
Razem zjedliście śniadanie, pobiegłaś na górę, wzięłaś swój plecak po czym ruszyłaś wraz ze swoim bratem do przedszkola. W drodze do niego zauważyłaś w kącie bijących się kumpli. 3 chodziło do twojej klasy...3 najgorszych dręczycieli jakich można spotkać w tej okolicy..i 1...słodki i bezbronny chłopak, który co chwilę był przez nich popychany. Chciałaś mu pomóc, ale co zrobisz ?...nie chcesz też narażać na niebezpieczeństwo swojego braciszka, zresztą sama byś nie dała rady stawić czoła 3 facetom.
Spojrzałaś się ostatni raz w stronę przystojniaka i odeszłaś. Podprowadziłaś Andy'ego pod drzwi budynku po czym poszłaś do swojej szkoły.
Już przy wejściu zobaczyłaś tych samych kolesi i....pobitego już chłopaka. W tej chwili nie wytrzymałaś i podbiegłaś do nich.
- Ej no! Zostawcie go! - stanęłaś między nimi
- Uuuu! A od kiedy ty taka dobroduszna co?! - zakpił jeden z kumpli
Nie odezwałaś się do nich, pociągnęłaś Nowego za rękę, gdzie zaprowadziłaś do w bezpieczne miejsce.
- Nic ci nie jest ? - spytałaś patrząc się na niego troskliwie
- Nie nic...tylko siniaki, nic takiego. - mimo bólu jaki mu doskwierał uśmiechnął się do ciebie - A tak właściwie to Liam jestem...
- A ja (T.I). Miło mi cię poznać! - wyszczerzyłaś ząbki - Jesteś tu nowy ?
- Tak, przeprowadziłem się z rodzicami tutaj. To mój pierwszy dzień w tej szkole...i chyba najcięższy jaki tylko może być.. - spuścił głowę
- Ej nie przejmuj się...oni tacy są. Zwykli debile nikt więcej. Jeszcze kilka dni i się wszystko ułoży..zobaczysz - uśmiechałaś się do chłopaka
Po kilkunastu minutach rozmowy zadzwonił dzwonek na lekcje. Poszliście razem do sali...wszyscy już siedzieli, wszyscy oprócz nauczyciela, którego nie było i Liam'a...biednego chłopaka który nie umiał się odnaleźć w nowym świecie.
- Czyżby ktoś był taką ciotą, że nie umie sobie znaleźć miejsca w klasie !? - chłopaki co chwilę ośmieszali go na oczach innych
Wreszcie nie wytrzymałaś...
- Liam chodź do mnie! - poklepałaś puste miejsce obok siebie i uśmiechnęłaś się przyjaźnie.
Wszystkich wmurowało sama nie wiedziałaś czemu. Dobrze wiedzieli, że jesteś uczynną dziewczyną, która jest gotowa każdemu pomóc.
Liasiek usiadł koło ciebie, w czasie lekcji dowiedziałaś się parę rzeczy o nim...był to bardzo biedny chłopak..nie w sensie pieniężnym, ale życiowym. Już od dziecka był wyzywany i nieakceptowany przez innych.
Byłaś zszokowana tym. Taki miły chłopak, a tak bardzo go nienawidzą?!
Wszystkie lekcje się skończyły, odebrałaś brata z przedszkola, zaprowadziłaś go do domu i poszłaś do Liam'a robić z nim wypracowanie na chemię.
Śmialiście się, wygłupialiście...aż wreszcie zadanie było gotowe...
- To ja już będę się zbierać Liam.. - sprzątałaś papiery na jego biurku
- Szkoda, że już musisz...a może zostaniesz u mnie na noc co ?
- Nie, przepraszam, ale nie mogę. Jutro muszę brata odprowadzić do przedszkola i muszę się troszkę pouczyć. Może kiedy indziej okey ? - wzięłaś waszą prezentację po czym Liam odprowadził cię do wyjścia
- Dzięki za dzisiaj. Wiesz, że mnie przed tymi gnojkami obroniłaś i w ogóle.. - pocałował cię w policzek, po czym odeszłaś
Byłaś szczęśliwa, że mogłaś poznać cudownego chłopaka. Miły, ładny, kulturalny...że tacy jeszcze istnieją ?! Polubiłaś go bardzo! Byłaś już w domu, przebrałaś się w piżamki po czym położyłaś się spać.
Następnego dnia obudziłaś się tak jak zawsze. Dziś był już pochmurny dzień, padał deszcz. Ubrałaś się w bluzę, legginsy i do tego buty na niski koturnie.
Zeszłaś na dół. Na stole czekał już na ciebie talerz z jedzeniem, a obok karteczka od rodziców.
*Kochanie zjedz śniadanie. Ja z tatą jesteśmy na zakupach, odprowadź Andy'ego do przedszkola. My do domy już go przyprowadzimy :) Miłego dnia :* *
Zjadłaś w spokoju śniadanie, wzięłaś brata za rękę i wolnym krokiem szliście przez spokojną okolicę. Wreszcie uwolniłaś się od brata i poszłas do swojego towarzystwa. Liam już siedział w ławce, kiedy reszta klasy naśmiewała się z niego...weszłaś zdenerwowana do pomieszczenia.
- Uspokójcie się! Chorzy jesteście!? Nudzicie się?! - darłaś się na klasę - Co wy myślicie, jak Liam może się czuć kiedy wy zachowujecie się jak skończeni idioci co?! Myślicie że jest mu miło!? On tez ma uczucia..w przeciwieństwie do was! - odrzuciłaś z całej siły piórnik, który wylądował na głowie Liam'a.
Od tamtego czasu wszyscy odwrócili się od ciebie...przynajmniej była jedna wspaniała zaleta tego. Zyskałaś wspaniałego przyjaciela...Liam'a Payne...
~Nando's
sobota, 25 maja 2013
#18Imagin z Harry'm !
*Hej! Jestem właśnie w drodze do parku...a ty co tam porabiasz przystojniaku ?* - znów pisałaś ze swoją miłością życia...
Nie mogłaś bez niego żyć...śliczny chłopak, kręcone włoski, zielone oczy...to jest Harry Styles. Tak, tak! Dobrze czytasz...ten Harry ze sławnego boy's bandu. Kochałaś go nad życie, nie mogłaś bez niego żyć. Może i jesteście parą dopiero od 4 miesięcy, ale nie umiecie być z dala od siebie. Najgorsze jest to, że Hazz jest teraz w trasie...w dala od ciebie.
Codziennie piszecie do siebie, dzwonicie, ale to nie to samo co spotkać się...spojrzeć sobie z miłością prosto w oczy.
Dziś znów szłaś sobie powoli parkiem oglądając szczęśliwe pary. Widziałaś ich miłości...było ją czuć w powietrzu. A ty? Sama, bez Harrego...było ci smutno. Usiadłaś na ławeczce koło fontanny i oglądałaś spadające krople wody. Zerkałaś na szczęśliwe dzieci biegające w kółko...nagle nastała ciemność..okazało się, że ktoś zasłonił ci oczy.
- Zgadnij kto too ? - powiedział głos ze słodką chrypką
- Nie wiem! Zostaw mnie! - wystraszyłaś się i szybko odsunęłaś się od kolesia..
Okazała się, że to twój Hazz! Jak on się tu znalazł !? Przecież jeszcze niedawno był w Irlandii !
- Harry ?! Co ty tu robisz ?! - natychmiastowo uwiesiłaś mu się na szyi
- To miała być niespodzianka. Gramy przez tydzień, koncerty w Londynie! - pocałował cię czule - Tęskniłem słoneczko...
Nie mogłaś uwierzyć...wreszcie jesteś z Harrym...wreszcie razem. Byłaś przeszczęśliwa!
- Kotuś co tak się tulisz ? - Hazz zaśmiał się - Aż tak stęskniona ?
- Nawet nie wiesz jak ! - pocałowałaś go namiętnie
- Ulalaaa! Widzę, że ktoś tu beze mnie nie może żyć! - zaśmiał się ponownie
- A żebyś wiedział ! I proszęę zostań ze mną!
- Kochanie nie mogę..muszę jeździć w trasy...to mój obowiązek..przecież wiesz.. - uśmiechnął się smutno
Wiedziałaś dobrze o tym, że bez względu na wszystko musi jeździć na te cholerne trasy. Miałaś tego dość, ale przecież kochałaś Harry'ego i nie mogłaś z nim zerwać tylko dlatego, że miał taką pracę, a nie inną.
Poszliście razem do domu Hazzy...było tam pusto...postanowiliście spędzić resztę dnia razem. Poszliście do imprezę, tańczyliście i piliście alkohol do samego rana...a jak się skończyło ?...oczywiście w łóżku...
Po 9 miesiącach urodziło wam się zdrowe dziecko. Byliście szczęśliwym małżeństwem z dzieckiem. Wreszcie coś się zmieniło...Harry zaczął poświęcać tobie i dziecku więcej czasu, lecz nie skończył ze swojej pracy...
I tak żyliście sobie długo w szczęśliwie...
Tak, tak..wiem bez sensu, ale ostatnio nie mam weny do pisania imaginów :(
~Nando's
*Hej! Jestem właśnie w drodze do parku...a ty co tam porabiasz przystojniaku ?* - znów pisałaś ze swoją miłością życia...
Nie mogłaś bez niego żyć...śliczny chłopak, kręcone włoski, zielone oczy...to jest Harry Styles. Tak, tak! Dobrze czytasz...ten Harry ze sławnego boy's bandu. Kochałaś go nad życie, nie mogłaś bez niego żyć. Może i jesteście parą dopiero od 4 miesięcy, ale nie umiecie być z dala od siebie. Najgorsze jest to, że Hazz jest teraz w trasie...w dala od ciebie.
Codziennie piszecie do siebie, dzwonicie, ale to nie to samo co spotkać się...spojrzeć sobie z miłością prosto w oczy.
Dziś znów szłaś sobie powoli parkiem oglądając szczęśliwe pary. Widziałaś ich miłości...było ją czuć w powietrzu. A ty? Sama, bez Harrego...było ci smutno. Usiadłaś na ławeczce koło fontanny i oglądałaś spadające krople wody. Zerkałaś na szczęśliwe dzieci biegające w kółko...nagle nastała ciemność..okazało się, że ktoś zasłonił ci oczy.
- Zgadnij kto too ? - powiedział głos ze słodką chrypką
- Nie wiem! Zostaw mnie! - wystraszyłaś się i szybko odsunęłaś się od kolesia..
Okazała się, że to twój Hazz! Jak on się tu znalazł !? Przecież jeszcze niedawno był w Irlandii !
- Harry ?! Co ty tu robisz ?! - natychmiastowo uwiesiłaś mu się na szyi
- To miała być niespodzianka. Gramy przez tydzień, koncerty w Londynie! - pocałował cię czule - Tęskniłem słoneczko...
Nie mogłaś uwierzyć...wreszcie jesteś z Harrym...wreszcie razem. Byłaś przeszczęśliwa!
- Kotuś co tak się tulisz ? - Hazz zaśmiał się - Aż tak stęskniona ?
- Nawet nie wiesz jak ! - pocałowałaś go namiętnie
- Ulalaaa! Widzę, że ktoś tu beze mnie nie może żyć! - zaśmiał się ponownie
- A żebyś wiedział ! I proszęę zostań ze mną!
- Kochanie nie mogę..muszę jeździć w trasy...to mój obowiązek..przecież wiesz.. - uśmiechnął się smutno
Wiedziałaś dobrze o tym, że bez względu na wszystko musi jeździć na te cholerne trasy. Miałaś tego dość, ale przecież kochałaś Harry'ego i nie mogłaś z nim zerwać tylko dlatego, że miał taką pracę, a nie inną.
Poszliście razem do domu Hazzy...było tam pusto...postanowiliście spędzić resztę dnia razem. Poszliście do imprezę, tańczyliście i piliście alkohol do samego rana...a jak się skończyło ?...oczywiście w łóżku...
Po 9 miesiącach urodziło wam się zdrowe dziecko. Byliście szczęśliwym małżeństwem z dzieckiem. Wreszcie coś się zmieniło...Harry zaczął poświęcać tobie i dziecku więcej czasu, lecz nie skończył ze swojej pracy...
I tak żyliście sobie długo w szczęśliwie...
Tak, tak..wiem bez sensu, ale ostatnio nie mam weny do pisania imaginów :(
~Nando's
wtorek, 21 maja 2013
#17 To silne uczucie...
Włącz To!
Czym jest miłość? Miłość to pewne uczucie.. taki stan.. stan pełen szczęścia, czułości.. ale to też stan smutku i cierpienia... dla mnie miłość miała to drugie znaczenie.. dla mnie to był stan, którego nigdy nie chciałam doznać. Każdy marzy o tej jednej jedynej miłości.. pełnej uczucia, pożądania i czułości.. otóż ja nie. Dla mnie życie mogłoby być takie jakie było zanim nieszczęśliwie się zakochałam...
Tak zakochałam się.. to była prawdziwa miłość.. ale nie taka jaką sobie wymarzyłam.. była to uczucie nieodwzajemnione.. jak teraz tak na to patrzę to było głupie.. ta miłość była skierowana do pewnego popularnego chłopaka ~ Louisa z 1D. Tak wiem.. to bożyszcze nastolatek.. ma pełno fanek i adoratorek ładniejszych ode mnie.. niestety choć nigdy go nie widziałam to zakochałam się w nim bezgranicznie...
Ludzie mówili "przecież on jest sławny", "nigdy cie nie widział", "nie zna cię.. jak możesz kochać kogoś kto cię nie zna?" nigdy nie przejmowałam się tymi czy innymi tekstami i docinkami z zewnątrz... Dla mnie liczyło się to, że kochałam tego chłopaka...
***
Po pewnym czasie uczucia do Louisa znów pojawiły się... NIE! one zawsze tam były.. po prostu gdzieś głęboko ukryte.. a teraz po tym jakże krótkim czasie powróciły...
Przechadzałam się parkiem... myślałam o swoim życiu.. w sumie jak co dzień... nie wiedziałam co zrobić ze swoim zmasakrowanym przez to wstrętne uczucie życiem.
Po 2 godz. wróciłam do domu... jak zwykle w wejściu przywitała mnie mocnym uściskiem mama... jak zwykle spytała jak się czuję itd. ona wiedziała co mi jest... nie miałam przyjaciółek ani nawet koleżanek, zwierzałam się tylko mojej rodzicielce.. jej ufałam..ona była moją trochę słabą ale jedyną podporą w tym jakże trudnym i ciężkim życiu.
***
Mijały tygodnie, miesiące... ja nadal nie wyszłam z tego okropnego stanu.. coraz bardziej zamykałam się w sobie... nie dawałam już sobie rady, moja mama też... dowiedziałam się, że rodzicielka umówiła mnie na spotkanie z psychologiem.. psychiatrą czy jakoś tak... chyba nie chciała żebym aż tak cierpiała... chciała żebym zaczęła znów normalnie funkcjonować... ja choć niechętnie postanowiłam spotkać się ze specjalistą.
Przez kolejne tygodnie spotykałam się z psychologiem. Myślałam że to coś da.. jednak mój umysł nie był stworzony do tego żebym mogła zapomnieć o nim.
Szłam właśnie z kolejnego spotkania w głowie miałam zupełną pustkę... raz po raz przedzierały się myśli i wizję Louisa... w pewnym momencie zatrzymałam się na moście, pod którym płynęła spokojna rzeka... stanęłam na barierce poczułam ten delikatny wietrzyk na moim policzku... nic się juz nie liczyło... to moja ostateczna decyzja... tak.. nie mam już po co dalej tego ciągnąć..
Spojrzałam w niebo... było bezchmurne, czyste jak łza, która właśnie popłynęła po moim policzku.. w ostatniej chwili pomyślałam jeszcze o Lou.. o tym słodkich chłopaku, którego darzę ogromnym uczuciem jakim jest miłość... "KOCHAM CIĘ LOUIS!" powiedziałam po czym puściłam barierkę.. grawitacja z wielką prędkością ciągnęła mnie w dół... poczułam lekki ból a później już tylko ukojenie, wiedziałam, że w ten sposób mogę nad nim czuwać, ze mogę się nim opiekować, że mogę go po prostu kochać.
KONIEC!
~Zakręcona
Czym jest miłość? Miłość to pewne uczucie.. taki stan.. stan pełen szczęścia, czułości.. ale to też stan smutku i cierpienia... dla mnie miłość miała to drugie znaczenie.. dla mnie to był stan, którego nigdy nie chciałam doznać. Każdy marzy o tej jednej jedynej miłości.. pełnej uczucia, pożądania i czułości.. otóż ja nie. Dla mnie życie mogłoby być takie jakie było zanim nieszczęśliwie się zakochałam...
Tak zakochałam się.. to była prawdziwa miłość.. ale nie taka jaką sobie wymarzyłam.. była to uczucie nieodwzajemnione.. jak teraz tak na to patrzę to było głupie.. ta miłość była skierowana do pewnego popularnego chłopaka ~ Louisa z 1D. Tak wiem.. to bożyszcze nastolatek.. ma pełno fanek i adoratorek ładniejszych ode mnie.. niestety choć nigdy go nie widziałam to zakochałam się w nim bezgranicznie...
Ludzie mówili "przecież on jest sławny", "nigdy cie nie widział", "nie zna cię.. jak możesz kochać kogoś kto cię nie zna?" nigdy nie przejmowałam się tymi czy innymi tekstami i docinkami z zewnątrz... Dla mnie liczyło się to, że kochałam tego chłopaka...
***
Przechadzałam się parkiem... myślałam o swoim życiu.. w sumie jak co dzień... nie wiedziałam co zrobić ze swoim zmasakrowanym przez to wstrętne uczucie życiem.
Po 2 godz. wróciłam do domu... jak zwykle w wejściu przywitała mnie mocnym uściskiem mama... jak zwykle spytała jak się czuję itd. ona wiedziała co mi jest... nie miałam przyjaciółek ani nawet koleżanek, zwierzałam się tylko mojej rodzicielce.. jej ufałam..ona była moją trochę słabą ale jedyną podporą w tym jakże trudnym i ciężkim życiu.
***
Mijały tygodnie, miesiące... ja nadal nie wyszłam z tego okropnego stanu.. coraz bardziej zamykałam się w sobie... nie dawałam już sobie rady, moja mama też... dowiedziałam się, że rodzicielka umówiła mnie na spotkanie z psychologiem.. psychiatrą czy jakoś tak... chyba nie chciała żebym aż tak cierpiała... chciała żebym zaczęła znów normalnie funkcjonować... ja choć niechętnie postanowiłam spotkać się ze specjalistą.
***
Szłam właśnie z kolejnego spotkania w głowie miałam zupełną pustkę... raz po raz przedzierały się myśli i wizję Louisa... w pewnym momencie zatrzymałam się na moście, pod którym płynęła spokojna rzeka... stanęłam na barierce poczułam ten delikatny wietrzyk na moim policzku... nic się juz nie liczyło... to moja ostateczna decyzja... tak.. nie mam już po co dalej tego ciągnąć..
Spojrzałam w niebo... było bezchmurne, czyste jak łza, która właśnie popłynęła po moim policzku.. w ostatniej chwili pomyślałam jeszcze o Lou.. o tym słodkich chłopaku, którego darzę ogromnym uczuciem jakim jest miłość... "KOCHAM CIĘ LOUIS!" powiedziałam po czym puściłam barierkę.. grawitacja z wielką prędkością ciągnęła mnie w dół... poczułam lekki ból a później już tylko ukojenie, wiedziałam, że w ten sposób mogę nad nim czuwać, ze mogę się nim opiekować, że mogę go po prostu kochać.
KONIEC!
*******************************************************
No i macie..! :D Wiem jest taki jakiś inny + trochę mało tu Lou ale jakoś tak mnie natchnęło na napisanie właśnie takiego czegoś.. ;) Mam szczerą nadzieję, że się podoba.. + liczę na komy.. dajecie.. nie muszą byc wcale pozytywne.. jak macie jakieś uwagi piszcie.. :D Lubię konstruktywną krytykę.. ;**~Zakręcona
sobota, 18 maja 2013
#16 Miłość do końca...
Masz 16 lat...chodzisz jeszcze do szkoły. Twoi jedyni przyjaciele to 5 chłopaków. Z jednej strony byłaś wielką szczęściarą, bo znasz 1D, a z drugiej zwykłym wyrzutkiem...sierotą.
Zadzwonił dzwonek, pobiegłaś szczęśliwa do wyjścia szkoły by spotkać się ze swoim Liasiem...niestety nie było go. Znowu cię olał...miał cię gdzieś...a obiecał ci, że spotkacie się tu, pójdziecie do kina...na lody...i jak zawsze wyszło tak....nijak! Miałaś tego dość. Zawsze byłaś dla innych nikim, ale nie dla Liam'a i reszty chłopców...do dnia dzisiejszego.
Szłaś samotnie zatłoczoną ulicą. Wreszcie po kilkunastu minutach doszłaś do pięknego, dużego domu gdzie mieszkałaś z Liam'em, Niall'em, Harry'm, Zayn'em i Loui'em. Wchodząc do domu rzuciłaś plecak w kąt i poszłaś zła do salonu gdzie siedzieli rozbawieni chłopcy.
- O ! (T.I) co tak szybko przyszłaś ? Jak w szkole ? - spytał wesoło Niall
- Przyszłabym później, gdyby pan Payne łaskawie dotrzymał swojej obietnicy i przyszedł do mnie do tej cholernej szkoły ! - wykrzyczałaś wściekła
- Jezus! (T.I) przepraszam. Całkowicie zapomniałem...dni mi się pomyliły i myślałem, że to jutro mam przyjść...przepraszam mała. - miał już cię przytulić, ale odepchnęłaś go od siebie
- Oczywiście! O niczym nie zapominasz tylko zawsze o mnie! Zawsze ja byłam, jestem i będę ta najgorsza, ale nie wiedziałam że dla ciebie też taka jestem! Myślałam, że chociaż ty mnie trochę szanujesz, ale myliłam się i to bardzo ! - z płaczem wybiegłaś z domu
Na dworze padał deszcz, słońce tylko delikatnie prześwitywało przez czarne chmury. Smutna biegłaś przed siebie. Chciałaś odpocząć od tego wszystkiego. Twoje łzy zasłaniały ci cały otaczający cię świat. Nie widziałaś kompletnie nic...biegłaś na oślep. Ubrania jakie miałaś na sobie były przemoknięte, ale nadal biegłaś ile tchu w nogach. W pewnej chwili usłyszałaś ostry pisk opon....silny bój i ciemność...ciemność wokół.
Wciąż słyszałaś krzyki ludzi...panikę, syrenę pogotowia ratunkowego. Wreszcie wszystko ucichło...na zawsze...
Liam nie mógł pogodzić się z twoją śmiercią. Dziś odbywał się dzień twojego pogrzebu...kiedy było już po wszystkim, Liam nadal stał nad grobem. W końcu podjął swoją decyzję...położył się na twoim nagrobku wziął mały nożyk po czym przeciął swoje żyły. Jego ciało opadło bezwładnie...i tak zostaliście już razem na wieki....
~Nando's
piątek, 17 maja 2013
#15 Co przyniesie przyszłość....
A oto mój pierwszy imagin na tym blogu :) Mam nadzieję, że się spodoba. Na samym początku NIALL :)
Od niedawna mieszkasz w Londynie. Szłaś sobie spokojnie ulicą, właśnie wybierałaś się na rozmowę w sprawie pracy. Zawsze marzyłaś o karierze stylistki i prawdopodobnie zaraz miało się to spełnić. Po drodze szybko kupiłaś sobie gorącą kawę i prawie biegłaś w stronę dużego biurowca. Nagle obiłaś się o jakiegoś chłopaka, przez chwilę nic nie widziałaś, bo kawa zalała ci całe okulary przeciwsłoneczne.
- Jeju bardzo cię przepraszam nie chciałam... - próbowałaś wytrzeć swoją twarz
Chłopak zaśmiał się...miał cudowny śmiech...taki wesoły...niepowtarzalny...
- Nic się nie stało... - odezwał się wreszcie, wyciągnął swoją chusteczkę z kieszeni spodni po czym delikatnie z jakimś dziwnym uczuciem otarł twoją buźkę.
- Ooo...dziękuję...a teraz przepraszam, ale muszę już iść ponieważ mam ważną sprawę do załatwienia. Przepraszam..i cześć ! - uśmiechnęłaś się przyjaźnie po czym weszłaś do wielkiego budynku.
Jest! Zdobyłaś pracę! Twoje największe marzenie wreszcie się spełniło! Jesteś stylistką jakiegoś znanego zespołu...One Direction?...tak to ten. Teraz tylko trzeba odszukać ich garderobę i możesz zaczynać swoją pracę.
Po dość długim szukaniu wreszcie odnalazłaś ich "pokój"...siedział tam chłopak, ten sam którego spotkałaś na ulicy !
- Ooo! Hej mała! - uśmiechnął się dość zadziornie co wydawało ci się dziwne
Przywitałaś się z nim zdziwiona jego obecnością i wzięłaś się za przygotowywanie się do roboty. Wszystkie kosmetyki, szczotki, grzebienie....były już gotowe. Teraz tylko trzeba było znaleźć resztę chłopaków.
- Yyymmm...a tak właściwie to jak masz na imię ? - blondyn patrzył na każdy twój ruch
- Nie przedstawiłam się ?...Ojej...przepraszam cię bardzo...Nazywam się {T.I) (T.N)...A ty ? - uśmiechnęłaś się do niego
- Śliczne imię, ślicznej dziewczyny! Ja jestem Niall Horan, z One Direction... - wyszczerzył rząd prostych, białych zębów
- Miło mi cię poznać Niall...wiesz co ?...chciałabym zaczynać już pracę, a reszty chłopaków jak nie było tak nie ma i czy mógłbyś ich tu zawołać ?
- No jasne mała! Dla ciebie wszystko kochanie! - wprost wybiegł z garderoby....
Mała ? Kochanie ? Co on sobie myśli? Znamy się niecały dzień, a on już się rozpędza...i to do jakiego stopnia. Musisz przyznać..jeśli śliczny, słodki...ale od czasu do czasu strasznie cię wkurza swoim zachowaniem. Myśli sobie, że co ? Powie kilka głupich komplementów i będziesz jego...o nie, nie, nie! Tego jeszcze za wiele....
Twoje przemyślenia co do Niall'a przerwały krzyki jeszcze 4 chłopaków. Wbiegli jak oparzeni i zatrzymali się na twój widok.
- A oto ta ślicznota o której wam właśnie mówiłem ! - Niall uśmiechnął się słodko, po czym przedstawił każdego po kolei.
Chłopcy przyjęli cię przyjaźnie. Byli wspaniali ! Świetne poczucie humoru, wiecznie zadowoleni z życia...a do tego zaakceptowali cię w bardzo szybkim tempie jako swoją nową stylistkę. Tylko Niall był taki...inny niż cała reszta. Wiecznie gapił się na twój tyłek....miałaś tego dość. Z każdą chwilą denerwował cię jeszcze bardziej. W końcu nie wytrzymałaś i puściłaś całą parę z ust....Widać było, że chłopcy zaskoczeni są twoimi ostrymi słowami, a Niall natomiast zrobił się smutny. Zrobiło ci się głupio...że w taki debilny sposób zraniłaś słodkiego blondasa....wyszliście razem na korytarz, by wszystko sobie wytłumaczyć...
- Niall przepraszam, ale nie wytrzymałam...zdenerwowałam się, bo zachowujesz się po prostu niestosownie. Znamy się kilka godzin, a ty...ty masz to gdzieś. Co ty myślisz, żee..jak powiesz mi kilka komplementów, będziesz patrzeć się na mój tyłek to od razu do ciebie polecę ? Nie, Niall...mylisz się, nie zrobię tego. Na początku chcę cię poznać..bardzo dobrze poznać, a nie.... - tłumaczyłaś mu łagodnym głosem...
Chciałaś wypowiedzieć ostatnie słowa kiedy nagle...Horan z czułością wpił się w twoje usta. Nie opierałaś się...przeciwnie...ciągnęło cię do tego chłopaka...
Jeden głupi pocałunek...jedna głupia kłótnia....jedno głupie zderzenie się na ulicy...i kto by powiedział, że Niall Horan będzie z (T.I). Tak...na początku może się wydawać, że to głupie, ale nigdy...przenigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość....
Mam taką nadzieję, że wam się podoba :)
~Nando's ♥
Hej wszystkim :*
Ja tutaj jestem nową...jakby to powiedzieć, nową dziewczyną która będzie pisać tu imaginy ^^ Mam nadzieję, że mnie polubicie tak samo jak moje imaginy :)
Może na sam początek naszej znajomości powiem wam coś o sobie ^^
Mam na imię Marta i mam 13 lat :) Jestem Directioner od 17. 07. 2012r. :)) Moim ulubieńcem z 1D jest Horan, ale i tak wszystkich chłopaków baardzo kocham ♥ Prowadzę stronkę o 1D...
Interesuję się muzyką, obróbką zdjęć, rysowaniem oraz robieniem zdjęć :) W przyszłości chciałabym zostać bibliotekarką ( bardzo dużo czytam ) lub piosenkarką :D
No ! To by było na tyle. Więcej nie wiem co jeszcze o sobie powiedzieć :)) Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej o mnie piszcie pytania :D ♥
( Będę podpisywać się jako...Nando's :D )
~Nando's ♥
Ja tutaj jestem nową...jakby to powiedzieć, nową dziewczyną która będzie pisać tu imaginy ^^ Mam nadzieję, że mnie polubicie tak samo jak moje imaginy :)
Może na sam początek naszej znajomości powiem wam coś o sobie ^^
Mam na imię Marta i mam 13 lat :) Jestem Directioner od 17. 07. 2012r. :)) Moim ulubieńcem z 1D jest Horan, ale i tak wszystkich chłopaków baardzo kocham ♥ Prowadzę stronkę o 1D...
Interesuję się muzyką, obróbką zdjęć, rysowaniem oraz robieniem zdjęć :) W przyszłości chciałabym zostać bibliotekarką ( bardzo dużo czytam ) lub piosenkarką :D
No ! To by było na tyle. Więcej nie wiem co jeszcze o sobie powiedzieć :)) Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej o mnie piszcie pytania :D ♥
( Będę podpisywać się jako...Nando's :D )
O oto jedna z moich przeróbek :)
~Nando's ♥
czwartek, 16 maja 2013
#14 Zayn :D
No więc wróciłam..! ^^ miałam lapka u naprawy i dlatego nie mogłam nic dodać. -.- ale już jestem i daję wam imaginka z Zaynem.. <333 ;) Dedyk dla Weruli W. ;3
Oczami [t.i]:
******************************************************
Oczami Zayna:
Szedłem mało zatłoczonymi ulicami... wracałem do domu.
Próba była strasznie męcząca. W sumie nie było źle, wszystko poszło dobrze ale no bez przesady... 4 godz. samych prób w jednym dniu umieją wymęczyć człowieka. (-.-)
No nic, idę do domu nie mam na nic siły.. no ale w sumie nie jadłem prawie nic... może wpadnę jeszcze do Nandos.. wezmę sobie coś do jedzenia, no i Niallowi też żeby nie było (^^).
5 min później...
No nareszcie jestem na miejscu. Matko ale zapachy, teraz to na bank wiem, że jestem głodny. Poszedłem do wolnego stolika. Czekam i czekam.. "o jenyy ile można?" ~ pomyślałem sarkastycznie... Nagle podszedł do mnie kelner.
-Witam pana. Co pan zamawia? - spytał lekko uśmiechnięty ale widać było że jest zmęczony (to mniej więcej tak jak ja).
-Dobry wieczór... emm.. możee.. wie pan co? To ja poproszę spaghetti, a do tego.. hmm.. może sok. - odparłem
-Dobrze za parę minut kelnerka przyniesie zamówienie
Poszedł. A ja znów czekałem i czekałem... Wyjąłem telefon i zacząłem grać w jakąś grę, po chwili poczułem fale gorąca na moim kolanie.. "Aaa..!" ~ krzyknąłem, jakiś debil wylał na mnie gorący napój...
-Patrz jak ła.. - nagle przerwałem.. spojrzałem na winowajcę, była nim dziewczyna... całkiem łaaanda dziewczyna.. miała długie kręcone [k.t.w.] włosy.. i śliczne [k.t.o] oczy..
-O matko ja przepraszam! Jezu co ja narobiłam.. jaka za głupia.. zaraz.. poczekaj zapłacę ci za te zniszczone spodnie.. - zaczęła panikować
-Ee.. nie okok spokojnie... nic się nie stało... nie musisz za nic płacić... he..he.. hej uspokój się! naprawdę nic się nie stało.. - lekko niż potrząsłem i zaśmiałem się..
-A.. ale.. jaa.. jak to nic się nie stało? Przecież poparzyłam cię.. matko może coś ci się stało.. - znów zaczęła panikować...
-[t.i] co tu się dzieję!? - na salę wszedł chyba właściciel widać że był zdenerwowany... - Co to ma znaczyć?! [t.i] ty niezdaro coś ty zrobiła?! - zaczął krzyczeć na dziewczynę.. - Bardzo pana przepraszam obiecuję że wynagrodzę to panu, a ty [t.i] jesteś zwolniona!
-Co!? Jak to zwolniona? Nie błagam wszystko tylko nie to.. potrzebuję tej pracy.. nie mam jak inaczej zarobić na studia.. - próbowałam wytłumaczyć wszystko..
-Nie obchodzi mnie to! Odkąd cie zatrudniłem sa z tobą same problemy! Ciągle się potykasz i coś psujesz! Jestes do niczego! - krzyczał na mnie jak opętany..
Nie wiedziałam co zrobić więc szybko wybiegłam z lokalu... usiadłam na chodniku.. zaczęłam płakać...
Nagle ktoś usiadł obok mnie... nie zwracałam na to uwagi.. było chłodno, a ja miałam na sobie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach... ale po chwili poczułam, że ktoś czymś mnie okrył... odruchowo spojrzałam w bok a tam siedział chlopak, na którego wylałam kawę... spojrzałam na niego troche zdziwiona..
-Pewnie ci zimno co? Wiesz może zaprowadzę cie do domu? Jesteś [t.i] tak? - mówił strasznie słodkim głosem..
-eee.. tylko trochę ale nie potrzebuje pomocy zwłaszcza od Ciebie ale dziękuję.. - próbowalam byc uprzejma..
-Dlaczego nie pozwalasz sobie pomóc? - spytał
-Noo.. może dlatego, że przeze mnie zostałeś poparzony.. na pewno coś ci się stało.. jestem zbyt pechowa.. lepiej odejdź jeszcze coś Ci się przeze mnie stanie.. - powiedziałam po czym udalam sie w strone domu..
-Ej zaczekaj.. wcale nie jestes pechowcem.. pozwol mi się chociaż odprowadzić.. - usmiechnal sie slodko
-Emm. no dobrze ale to niezły kawałek stąd..
-Mam czas.. chodźmy.. - powiedział po czym wziął mnie pod rękę i ruszyliśmy..
Przez całą drogę rozmawialiśmy, dowiedziałam się o nim całkie sporo.. Ma na imię Zayn i gra w zespole One Direction..
Po chwili doszliśmy do mojego domu.. stanęliśmy przed wejściem..
-No too.. do zobaczenia Zayn.. było mi bardzo miło.. - uśmiechnęlam sie najładniej jak umiałam
-Ja tez mam taka nadzieję śliczna.. - puścił mi oczko
Ja tylko sie zaśmiałam, chciałam juz wchodzić ale w ostatniej chwili Zayn złapał mnie z rękę pociągnął do siebie i czule wbił sie w moje usta.. Ja choć niepewnie oddałam pocałunek.. ta chwila był magiczna.. trwała jakies 10 min.. po chwili odkleiliśmy sie od siebie..
-No to dobranoc piękna.. - złapał moją dłoń i podał jakąś karteczkę..
-Dobranoc Zayn.. - usmiechnęłam się i weszłam do domu.. Później przez calą noc rozmyślałam o tym jak to mój pech doprowadzil mnie do szczęścia...
KONIEC! <3
************************************************
Dobra ogólnie już mówię, że końcówkę zmaściłam.
No w sumie był troche na szybko pisany więc sorka też za błędy.. teraz bd częściej dodawać tak jak wcześniej po prostu nie miałam czasu za bardzo. Mam nadzieje że rozumiecie.. <333
~Zakręcona ^^
czwartek, 2 maja 2013
#13 Imagin z Liamem cz.4 ;D
No to mamy ostatnią część imagina z Liasiem.. ;**
Już na początku chciałabym was prosić - Komentujcie moje imaginy błaaagam.. mam dość dużo wyświetleń ale liczyłabym też na jakieś komentarze.. chciałabym wiedzieć czy wam się podobają czy nie.. możecie mi nawet wytykać jakieś błendy.. każdy kom mile widziany.. ;***
Mam nadzieję, że się spodoba.. Miłego czytania. :D
****************************************************

-Okok [t.i] poznaj mojego ukochanego… Liama. – powiedziała po czym zdjęła mu kaptur...
Zamurowało mnie. W tej
właśnie chwili świat mi się zawalił. Przede mną stał nie kto inny jak Liam
Payne. Mój Liam (znaczy już nie mój ;/). Przecież wczoraj zapewniał mnie, że
jego uczucia sprzed 3 lat nie wygasły i, że nadal mnie kocha, a teraz stoi tu
razem z moją najlepszą przyjaciółką. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciec.
Ale jakoś nie mogłam, chciałam zobaczyć jak on się zachowa. Popatrzył na mnie
ze zdziwieniem (więc chyba też nie wiedział, że przyjaźnię się z Dan). Chciał
coś powiedzieć ale go wyprzedziłam..
-Hej.. jestem [t.i] miło mi
poznać.. – powiedziałam z wymuszonym uśmiechem
Chyba zdziwiło go moje
zachowanie ale jak gdyby nigdy nic podał mi rękę powiedział
-Hej a ja jestem Liam. Mi
też miło.. – uśmiechnął się ale widać było, że gryzła go cała ta sytuacja
Usiedliśmy przy stoliku po
czym zaczęliśmy rozmawiać. Po jakimś czasie poszliśmy razem do klubu.. procenty
zrobiły swoje Dan chyba najwięcej wypiła (to było trochę dziwne z jej strony bo
nigdy nie widziałam żeby wlała w siebie tyle alkoholu). Kiedy siedzieliśmy przy
stoliku. Liam kątem oka spoglądał czasem na mnie. Dani zaczęła się do niego
coraz bardziej przymilać, przytulać i całować. Nie mogłam znieść już tego
widoku. Po prostu wstałam i bez zbędnych wyjaśnień wyszłam z budynku klubu.
Biegłam przez park, w którym Liam pocałował mnie po raz pierwszy po tych trzech
latach. Zaczęłam płakać.. w końcu wróciłam do domu. Położyłam się na łóżku,
próbowałam poukładać sobie wszystkie myśli.. „Dlaczego on to zrobił?” „Czemu
wrócił?” „Po co mnie całował i po co mówił, że mnie kocha?” ~ takie myśli cały
czas krążyły mi w głowie. Nie umiałam się uspokoić. Po chwili zasnęłam.
***
Następny dzień.
Obudziłam się ze strasznym
bólem głowy. No tak jak to jest w zwyczaju po wieczornym balowaniu musi być też
poranny kac. Wstałam po czym ‘zwlekłam’ się po schodach do kuchni. Wzięłam
proszki przeciwbólowe i popiłam wodą. Wróciłam z powrotem na górę, poszłam do
łazienki spojrzałam w lustro i od razu tego pożałowałam. Moja twarz była
okropna.. cała popuchnięta od płaczu, czerwona a na dodatek makijaż cały rozmazany.
Wyglądałam jakbym uciekła z cyrku. Szybko zmyłam rozmazany make-up i weszłam
pod prysznic. Tak tego mi było trzeba.. czułam jak zimne krople wody spadają na
moje ciało. Wyszłam spod prysznica i owinięta w ręcznik weszłam do pokoju. Na
widok, który zobaczyłam oniemiałam. Na moim łóżku siedział ON był odwrócony
plecami do mnie. „Po co on to przyszedł?” ~ pomyślałam w duchu. Kiedy
próbowałam się cicho przemknąć do garderoby, akurat nadepnęłam na skrzypiący
panel. Usłyszał zgrzyt i odwrócił się w moją stronę. Zmierzył mnie wzrokiem..
po chwili zorientowałam się, że mam na sobie tylko ręcznik. Szybko wybiegłam z
pokoju i udałam się do garderoby. Ubrałam <to>. Wróciłam do pokoju. Liam
nadal tam był.. tym razem stał i przyglądał się zdjęciom na półkach. Kiedy przeszłam
przez próg lekko chrząknęłam, znów na mnie spojrzał. Podszedł bliżej, a ja
szybko się cofnęłam.. on jednak nie dawał za wygraną, zbliżał się coraz
bardziej i bardziej aż natknęłam się na ścianę. Złapał moją dłoń, którą od razu
zabrałam. Spojrzał mi głęboko w oczy, a ja spuściłam głowę w dół. Tym razem
wziął mój podbródek, nie miałam jak się uwolnić.. zbliżał swoją twarz ku mojej
aż dzieliły nas tylko milimetry.. jeszcze trochę i.. BACH kopnęłam go w krocze.
Zwinął się delikatnie z bólu a ja szybko zbiegłam na dół. Rodziców nie było w
domu.. nie wiedziałam co zrobić.
-Tak chcesz pogadać.. znowu
udałoby ci się mną zawładnąć tymi swoimi słodkimi słówkami, a później
wyrzuciłbyś mnie jak starą zabawkę – wykrzyczałam będąc w salonie
Po minucie poczułam silne
dłonie na swojej talii. Próbowałam się wyrwać ale był za silny.
-Nie.. to nie było tak..
posłuchaj mnie choć przez chwilę, a później zrobisz co uważasz.. – prosił cały
czas trzymając mnie blisko siebie
-Ok.. masz 5 minut. I weź
puść już mnie! – krzyknęłam
Usiedliśmy na kanapie.. Liam
zaczął mi się tłumaczyć..
-Posłuchaj to nie było tak
jak myślisz.. – „Taa.. nieźle się zaczyna (-.-)” ~ pomyślałam sarkastycznie
-Chodzi o to, że kiedy wyjechałaś
załamałem się.. nie byłem już tym samym chłopakiem.. często nie wychodziłem z
pokoju. Zamknąłem się przed światem.. Ty byłaś moim tlenem, bez którego nie
mogłem żyć.. więc teoretycznie kiedy wyjechałaś straciłem swój tlen i umarłem..
– łzy zaczęły płynąć po jego policzku –… w tej depresji byłem jakieś półtora
roku.. kiedy już zacząłem wychodzić do ludzi poszedłem do X-Facor’a poznałem
chłopców i tak stworzyliśmy zespół. Po jakimś czasie na swojej drodze spotkałem
Danielle.. zaprzyjaźniłem się z nią.. kiedy ją widziałem myślałem o tobie,
bardzo mi cię przypominała z charakteru.. ale tak naprawdę nie była taka jak
ty.. ty zawsze byłaś jesteś i będziesz wyjątkowa.. po jakimś czasie z Dan
zaczęliśmy się spotykać, staliśmy się parą. Ale w sercu nadal czułem pustkę,
nikt nie był w stanie mi cię zastąpić.. – przerwał na chwilę i pozwolił łzom
swobodnie wypłynąć.. -.. Kiedy cię zobaczyłem na tej imprezie myślałem, że
rzucę się na ciebie całą cię wyściskam.. kiedy byliśmy tam w parku nie mogłem
się powstrzymać.. musiałem cię pocałować, bez tego bym oszalał.. chciałem znów
poczuć smak tych twoich pięknych pełnych słodkich malinowych ust.. na drugi
dzień chciałem do ciebie zadzwonić.. ale przypomniałem sobie o Danielle, która
zaprosiła mnie na spotkanie z nią i jej najlepszą przyjaciółką.. postanowiłem,
że spotkam się z nią.. a później z nią zerwę.. nie chciałem jej ranić.. ona
jest świetną dziewczyną ale to ciebie zawsze kochałem i będę kochał.. nie
mogłem znieść myśli, że nie będę z tobą.. –nagle urwał swój monolog, spojrzał
na mnie swoimi zamglonymi od płaczu tęczówkami.. nie wiedziałam co powiedzieć..
byłam, że tak powiem zszokowana jego słowami..
-Liam ja.. nie.. – jąkałam
się, nie miałam pojęcia co mam w tej chwili mu powiedzieć..
-Nic lepiej nie mów..
rozumiem.. jestem totalnym dupkiem i nie chcesz mnie znać.. wyjdę i nie będę
zawracał ci więcej głowy.. ale pamiętaj ja nadal cię kocham i.. nie ważne jak
długo ale będę czekał.. – powiedział po czym wstał z kanapy i kierował się w
stronę drzwi.. ja szybko za nim pobiegłam i stanęłam przed nim tarasując mu
drogę..
-Jeśli msz zamiar wykrzyczeć
mi, że jestem totalnym kretynem i egoistą.. to bardzo proszę.. zniosę to dla
ciebie.. – odparł cicho –.. wiem, że nim jestem ale po prostu nie umiem bez
ciebie żyć.. musisz o tym wiedzieć.. ja.. – zatkałam mu usta namiętnym
pocałunkiem..
Trwaliśmy w nim jakieś 5 min
po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.. poszłam je otworzyć , w wejściu stała
Dan.. uśmiechnęła się do mnie ciepło przytuliła.. zdziwiło mnie jej zachowanie
ale oddałam uścisk..
-Jest tu co nie? – spytała
po chwili
-T..tak.. ale.. – jąkałam
się próbowałam jakoś się wytłumaczyć
-Nie.. [t.i] (zdrobniale)
nie przejmuj się on.. wszystko mi wyjaśnił.. nadal będziemy przyjaciółmi.. nie
mam do niego żalu bo widać, że naprawdę cię kocha.. a kiedy widzę że ty jesteś
szczęśliwa to ja też jestem.. – uśmiechnęła się, cmoknęła mnie w policzek i
pożegnała się..
Wróciłam
do domu.. nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.. ale postanowiłam, że
Liamowi dam jeszcze jedną szansę.. podeszłam do niego, złapałam go w talii.. on
tylko lekko się wzdrygnął i odwrócił w moją stronę.. spojrzał mi w oczy, on
ujął moją twarz w swoje dłonie i namiętnie pocałował..
Od tamtej chwili żyje nam
się cudownie.. mam stu procentową pewność do tego, że Liam mnie kocha.. na
każdym kroku mi to okazuje.. Z Dani nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami z
czego jestem okropnie szczęśliwa.. Zaprzyjaźniłam się z chłopcami z 1D.. teraz
wszystko miało być tak jak to sobie wymarzyłam: ja – szczęśliwa u boku ukochanego
i w gronie najlepszych przyjaciół..
KONIEC!
****************************************************
No i jak się podoooba?:D Końcówkę trochę zmaściłam no ale ee tam.. ;P
Czytasz = Komentujesz :*
~Zakręcona ^^
środa, 1 maja 2013
#12 Imagin z Liamem cz. 3 ;D
No to nawet szybko się uwinęłam.. xD Dodaję tu kolejną część z Liamem.. :* Od razu informuję, że będzie jeszcze 4 cz. ;) (nie wiem czemu ale te kilkupartowce wychodzą mi strasznie długie.. xD)
Z rozmyślań wyrwał mnie on..
-[t.i] ja.. chcę tylko..
-Co takiego? - spytałam zaciekawiona
Po moim pytaniu przycisnął mnie do siebie i gwałtownie wpił się w moje usta...
Jeszcze dodam, że ta część jest z dedykacją dla Magdy Maślanki, której ulubieńcem jest właśnie Liaś.. :**
Miłego czytania.. :D
************************************************
Z rozmyślań wyrwał mnie on..
-Co takiego? - spytałam zaciekawiona
Po moim pytaniu przycisnął mnie do siebie i gwałtownie wpił się w moje usta...
Oddałam pocałunek. Tak
bardzo tęskniłam za jego dotykiem, za smakiem jego słodkich malinowych ust
chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie, ale jak na złość zadzwonił mój
telefon. Oderwałam się od chłopaka, wyjęłam komórkę z kieszeni.. na
wyświetlaczu pojawił się napis „Dani”. „Na pewno chce wiedzieć jak się bawię
albo coś” ~ pomyślałam po czym odrzuciłam połączenie. Nie chciałam z nikim na
razie rozmawiać.
-Kto to był? – spytał Liam
-Emm.. nikt. To moja
przyjaciółka. Chciała na pewno się zapytać jak tam impreza. – uspokoiłam
chłopaka
-Ahaa ok.. Wiesz.. [t.i]
zawsze byłaś dla mnie bardzo ważna wiesz..?.. i chciałbym.. – wywód Liama znów
przerwał dzwonek telefonu, tym razem ktoś dobijał się do niego.
-To Louis.. przepraszam za
chwilkę wracam muszę to odebrać.. – powiedział po czym odszedł kilka kroków
W tym czasie usiadłam na
ławce i czekałam. Po 5 minutach wrócił.
-Już jestem, ale musimy się
już zbierać. Chodź wracamy do klubu impreza się już kończy – oznajmił z lekkim
smutkiem w głosie
-Eh.. noo ok. Skoro musimy
to wracajmy – nie byłam zadowolona bo chciałam spędzić z nim jeszcze chociaż
kilka minut
W drodze powrotnej Liam cały
czas mnie rozśmieszał, rozmawialiśmy, wspominaliśmy wspólne stare czasy.. po
chwili chłopak złapał mnie za rękę i spojrzał mi w oczy, ujął moją twarz w
dłonie po czym znów mnie pocałował. Tym razem był taki delikatny i czuły, a ja
znów miałam motylki w brzuchu. Po długim słodkim pocałunku odkleiliśmy się od
siebie i weszliśmy do klubu. Tak jak mówił Liam impreza się już kończyła.. większości
ludzi już nie było.. w sumie to zostali jeszcze tylko moi rodzice, chłopcy z
1D, my i kilka ludzi z obsługi.
Po paru chwilach rodzice
obgadali coś jeszcze z właścicielem lokalu i postanowili, że wszyscy będziemy
się już zbierać. Wszyscy wsiedliśmy do naszej limuzyny, w drodze Liam nie
odrywał ode mnie wzroku. W końcu podjechaliśmy pod dom chłopców, Li na
pożegnanie pocałował mnie jeszcze delikatnie i powiedział, że zadzwoni,
przytaknęłam i pożegnałam wszystkich po czym wróciliśmy z rodzicami do domu. W
pewnej chwili pomyślałam o Danielle, która na do mnie wcześniej dzwoniła,
postanowiłam, że przeproszę ja jutro wszystko jej wyjaśnię i jakoś jej to
wynagrodzę. Po krótkim rozmyślaniu zmęczona ilościami wrażeń zasnęłam.
***
No i mamy kolejny piękny dzień.
Jak zwykle rano poszłam do łazienki żeby się odświeżyć. Wzięłam poranny
prysznic nałożyłam lekki makijaż a włosy spięłam w niedbałego koczka. Następnie
jak zawsze udałam się do garderoby ubrałam się w <to> po czym zeszłam na
dół. Weszłam do kuchni tam od razu dotarł do mnie smakowity zapach, mama robiła
jajecznice.
Po skończonym śniadaniu
podziękowałam i wróciłam do swojego pokoju. Od razu złapałam za telefon i
wykręciłam nr o Dan. Pierwszy sygnał.. drugi.. trzeci.. czwarty… sekretarka.
„Co jest? Czemu nie odbiera?
No nic zadzwonię później” ~ pomyślałam
Włączyłam TV - stacja
muzyczna. Muzyka.. tego mi było trzeba. Po usłyszeniu kilku piosenek weszłam
jeszcze na laptopa rutynowo – facebook, twitter… było dużo informacji na temat
1D. „Dopiero się wypromowali a już mają pełno piszczących fanek” ~ zażartowałam
sarkastycznie w myślach.
Jakąś godz. Później dostałam
SMS-a na wyświetlaczu pojawił się napis „Dani” „No nareszcie co ona tyle czasu
robiła?” ~ pomyślałam i odczytałam wiadomość:
„Hej kochanie przepraszam,
ale nie mogłam odebrać byłam odwiedzić mamę w szpitalu i musiałam wyłączyć
telefon. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. Xoxo”.
Od razu jej odpisałam: „Nie
no coś ty, przecież mama jest najważniejsza nie możesz jej zaniedbywać. ;) To
bardziej ja przepraszam, że wczoraj nie odebrałam ale było głośno a ja byłam
wiesz trochę zmęczona i nie miałam siły z nikim rozmawiać. Ale wiesz co? Mam
pomysł, zrobimy sobie dzisiaj taki babski dzień co ty na to? Xoxo”
Po kilku chwilach dostałam
odpowiedź: „No pewnie. To nawet dobrze, że dzisiaj bo skoro jesteś moją
przyjaciółką o muszę powiedzieć ci coś ważnego. Ale to pogadamy jak się już
zobaczymy. Może spotkajmy się w naszej kawiarni o 19. :P”
„No to ok. Widzimy się
później. To do 19 kochana. :D”
Odłożyłam telefon na szafce
nocnej, wyłączyłam laptopa i TV. Okazało się, że na dworze jest ok 15 stopni.
Postanowiłam się przebrać, poszłam do garderoby i ubrałam się w <to>.
Dochodziła 18:45 do kawiarni miałam jakieś 5 min drogi postanowiłam, że będę
się zbierać. Pożegnałam się jeszcze z rodzicami i wyszłam. Przez całą drogę
myślałam o Liamie.. miał się odezwać a tego nie zrobił. Może za bardzo się
martwię, przecież na pewno ma dużo spraw na głowie. Przez dalszą drogę nie
myślałam już o niczym, chociaż zaczęło mnie zastanawiać co takiego chce
powiedzieć mi Dan.
Kiedy doszłam do lokalu w
wejściu widziałam już siedzącą przy stoliku Dani uśmiechnęła się ciepło wstała
i przytuliła mnie.
-Hej kochana. Cieszę się, że
przyszłaś mam ważną wiadomość – mówiła rozentuzjazmowana dziewczyna
-No hej hej miśka. Uspokój
się co takiego ważnego masz mi do powiedzenia? – spytałam z uśmiechem
-No więc tak… mam chłopaka.!
– prawie krzyknęła
-O matko! Na serio?! Jak się
cieszę! – uściskałam przyjaciółkę po czym usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać
-No to jak długo jesteście
razem? – wypytywałam Dan
-No już jakiś czas.. chyba
jakieś 3 miesiące – odpowiedziała
-CO?! I ja się dopiero teraz
o tym dowiaduję? – spytałam ze zdziwieniem i rozbawieniem
-Oj no przepraszam ale wiesz
jakoś nie było czasu o tym powiedzieć – tłumaczyła się Danielle
-No już okok.. too.. kiedy
go poznam?
-Em.. no właśnie.. yy..
Teraz. – oznajmiła spokojnie i spojrzała w stronę wejścia do lokalu, akurat w
tym momencie wszedł do niego wysoki szczupły chłopak w kapturze
-To on? – spytałam cicho
-Tak.. cicho już idzie
Chłopak stanął naprzeciw
nas.. Dan podeszła do niego i czule go pocałowała.
-Okok [t.i] poznaj mojego
ukochanego… Liama. – powiedziała po czym zdjęła mu kaptur
CDN
I co jaki jest waszym zdaniem? ;) Według mnie nawet nie jest taki zły ale wy oceniacie.. ;***
Czytasz = Komentujesz ;D
~Zakręcona ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


























