czwartek, 16 maja 2013

#14 Zayn :D

No więc wróciłam..! ^^  miałam lapka u naprawy i dlatego nie mogłam nic dodać. -.-  ale już jestem i daję wam imaginka z Zaynem.. <333  ;)  Dedyk dla Weruli W. ;3


******************************************************


Oczami Zayna:
Szedłem mało zatłoczonymi ulicami... wracałem do domu.
Próba była strasznie męcząca. W sumie nie było źle, wszystko poszło dobrze ale no bez przesady... 4 godz. samych prób w jednym dniu umieją wymęczyć człowieka. (-.-)
No nic, idę do domu nie mam na nic siły.. no ale w sumie nie jadłem prawie nic... może wpadnę jeszcze do Nandos.. wezmę sobie coś do jedzenia, no i Niallowi też żeby nie było (^^). 
5 min później...
No nareszcie jestem na miejscu. Matko ale zapachy, teraz to na bank wiem, że jestem głodny. Poszedłem do wolnego stolika. Czekam i czekam.. "o jenyy ile można?" ~ pomyślałem sarkastycznie... Nagle podszedł do mnie kelner.
-Witam pana. Co pan zamawia? - spytał lekko uśmiechnięty ale widać było że jest zmęczony (to mniej więcej tak jak ja). 
-Dobry wieczór... emm.. możee.. wie pan co? To ja poproszę spaghetti, a do tego.. hmm.. może sok. - odparłem
-Dobrze za parę minut kelnerka przyniesie zamówienie 
Poszedł. A ja znów czekałem i czekałem... Wyjąłem telefon i zacząłem grać w jakąś grę, po chwili poczułem fale gorąca na moim kolanie.. "Aaa..!" ~ krzyknąłem, jakiś debil wylał na mnie gorący napój...
-Patrz jak ła.. - nagle przerwałem.. spojrzałem na winowajcę, była nim dziewczyna... całkiem łaaanda dziewczyna.. miała długie kręcone [k.t.w.] włosy.. i śliczne [k.t.o] oczy.. 
-O matko ja przepraszam! Jezu co ja narobiłam.. jaka za głupia.. zaraz.. poczekaj zapłacę ci za te zniszczone spodnie.. - zaczęła panikować
-Ee.. nie okok  spokojnie... nic się nie stało... nie musisz za nic płacić... he..he.. hej uspokój się! naprawdę nic się nie stało.. - lekko niż potrząsłem i zaśmiałem się..
-A.. ale.. jaa.. jak to nic się nie stało? Przecież poparzyłam cię.. matko może coś ci się stało.. - znów zaczęła panikować...
-[t.i] co tu się dzieję!? - na salę wszedł chyba właściciel widać że był zdenerwowany... - Co to ma znaczyć?! [t.i] ty niezdaro coś ty zrobiła?! - zaczął krzyczeć na dziewczynę.. - Bardzo pana przepraszam obiecuję że wynagrodzę to panu, a ty [t.i] jesteś zwolniona! 

Oczami [t.i]:
-Co!? Jak to zwolniona? Nie błagam wszystko tylko nie to.. potrzebuję tej pracy.. nie mam jak inaczej zarobić na studia.. - próbowałam wytłumaczyć wszystko..
-Nie obchodzi mnie to! Odkąd cie zatrudniłem sa z tobą same problemy! Ciągle się potykasz i coś psujesz! Jestes do niczego! - krzyczał na mnie jak opętany..
Nie wiedziałam co zrobić więc szybko wybiegłam z lokalu... usiadłam na chodniku.. zaczęłam płakać...
Nagle ktoś usiadł obok mnie... nie zwracałam na to uwagi.. było chłodno, a ja miałam na sobie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach... ale po chwili poczułam, że ktoś czymś mnie okrył... odruchowo spojrzałam w bok a tam siedział chlopak, na którego wylałam kawę... spojrzałam na niego troche zdziwiona..
-Pewnie ci zimno co? Wiesz może zaprowadzę cie do domu? Jesteś [t.i] tak? - mówił strasznie słodkim głosem..
-eee.. tylko trochę ale nie potrzebuje pomocy zwłaszcza od Ciebie ale dziękuję.. - próbowalam byc uprzejma.. 
-Dlaczego nie pozwalasz sobie pomóc? - spytał
-Noo.. może dlatego, że przeze mnie zostałeś poparzony.. na pewno coś ci się stało.. jestem zbyt pechowa.. lepiej odejdź jeszcze coś Ci się przeze mnie stanie.. - powiedziałam po czym udalam sie w strone domu..
-Ej zaczekaj.. wcale nie jestes pechowcem.. pozwol mi się chociaż odprowadzić.. - usmiechnal sie slodko
-Emm. no dobrze ale to niezły kawałek stąd.. 
-Mam czas.. chodźmy.. - powiedział po czym wziął mnie pod rękę i ruszyliśmy..
Przez całą drogę rozmawialiśmy, dowiedziałam się o nim całkie sporo.. Ma na imię Zayn i gra w zespole One Direction..
Po chwili doszliśmy do mojego domu.. stanęliśmy przed wejściem.. 
-No too.. do zobaczenia Zayn.. było mi bardzo miło.. - uśmiechnęlam sie najładniej jak umiałam
-Ja tez mam taka nadzieję śliczna.. - puścił mi oczko
Ja tylko sie zaśmiałam, chciałam juz wchodzić ale w ostatniej chwili Zayn złapał mnie z rękę pociągnął do siebie i czule wbił sie w moje usta.. Ja choć niepewnie oddałam pocałunek.. ta chwila był magiczna.. trwała jakies 10 min.. po chwili odkleiliśmy sie od siebie.. 
-No to dobranoc piękna.. - złapał moją dłoń i podał jakąś karteczkę.. 
-Dobranoc Zayn.. - usmiechnęłam się i weszłam do domu.. Później przez calą noc rozmyślałam o tym jak to mój pech doprowadzil mnie do szczęścia... 
KONIEC! <3
************************************************
Dobra ogólnie już mówię, że końcówkę zmaściłam. 
No w sumie był troche na szybko pisany więc sorka też za błędy.. teraz bd częściej dodawać tak jak wcześniej po prostu nie miałam czasu za bardzo. Mam nadzieje że rozumiecie.. <333




~Zakręcona ^^

4 komentarze: