*Hej! Jestem właśnie w drodze do parku...a ty co tam porabiasz przystojniaku ?* - znów pisałaś ze swoją miłością życia...
Nie mogłaś bez niego żyć...śliczny chłopak, kręcone włoski, zielone oczy...to jest Harry Styles. Tak, tak! Dobrze czytasz...ten Harry ze sławnego boy's bandu. Kochałaś go nad życie, nie mogłaś bez niego żyć. Może i jesteście parą dopiero od 4 miesięcy, ale nie umiecie być z dala od siebie. Najgorsze jest to, że Hazz jest teraz w trasie...w dala od ciebie.
Codziennie piszecie do siebie, dzwonicie, ale to nie to samo co spotkać się...spojrzeć sobie z miłością prosto w oczy.
Dziś znów szłaś sobie powoli parkiem oglądając szczęśliwe pary. Widziałaś ich miłości...było ją czuć w powietrzu. A ty? Sama, bez Harrego...było ci smutno. Usiadłaś na ławeczce koło fontanny i oglądałaś spadające krople wody. Zerkałaś na szczęśliwe dzieci biegające w kółko...nagle nastała ciemność..okazało się, że ktoś zasłonił ci oczy.
- Zgadnij kto too ? - powiedział głos ze słodką chrypką
- Nie wiem! Zostaw mnie! - wystraszyłaś się i szybko odsunęłaś się od kolesia..
Okazała się, że to twój Hazz! Jak on się tu znalazł !? Przecież jeszcze niedawno był w Irlandii !
- Harry ?! Co ty tu robisz ?! - natychmiastowo uwiesiłaś mu się na szyi
- To miała być niespodzianka. Gramy przez tydzień, koncerty w Londynie! - pocałował cię czule - Tęskniłem słoneczko...
Nie mogłaś uwierzyć...wreszcie jesteś z Harrym...wreszcie razem. Byłaś przeszczęśliwa!
- Kotuś co tak się tulisz ? - Hazz zaśmiał się - Aż tak stęskniona ?
- Nawet nie wiesz jak ! - pocałowałaś go namiętnie
- Ulalaaa! Widzę, że ktoś tu beze mnie nie może żyć! - zaśmiał się ponownie
- A żebyś wiedział ! I proszęę zostań ze mną!
- Kochanie nie mogę..muszę jeździć w trasy...to mój obowiązek..przecież wiesz.. - uśmiechnął się smutno
Wiedziałaś dobrze o tym, że bez względu na wszystko musi jeździć na te cholerne trasy. Miałaś tego dość, ale przecież kochałaś Harry'ego i nie mogłaś z nim zerwać tylko dlatego, że miał taką pracę, a nie inną.
Poszliście razem do domu Hazzy...było tam pusto...postanowiliście spędzić resztę dnia razem. Poszliście do imprezę, tańczyliście i piliście alkohol do samego rana...a jak się skończyło ?...oczywiście w łóżku...
Po 9 miesiącach urodziło wam się zdrowe dziecko. Byliście szczęśliwym małżeństwem z dzieckiem. Wreszcie coś się zmieniło...Harry zaczął poświęcać tobie i dziecku więcej czasu, lecz nie skończył ze swojej pracy...
I tak żyliście sobie długo w szczęśliwie...
Tak, tak..wiem bez sensu, ale ostatnio nie mam weny do pisania imaginów :(
~Nando's


Fajne. Szczęśliwe :)
OdpowiedzUsuńAle osobiście wolę smutne Imaginy bez szczęśliwego zakończenia...
♥
Ale fajny ;)
OdpowiedzUsuńSuper!
http://closertotheedge1.blogspot.com/
Jest świetny kochana! <3 kocham takie imaginy :***
OdpowiedzUsuńFajny :*
OdpowiedzUsuńP.S. Kinia prosze o dedykację <3