Mamy tu imagina z Niallem, którego dedykuję mojemu kochanemu "jasnowidzowi" ^^
'Martuś' specjalnie dla cb imagin z twoim mężem.. ;***
*******************************************************
Nareszcie! Londyn! Miasto moich marzeń. Zamieszkałam tu,
ponieważ dostałam się do rewelacyjnej szkoły muzycznej, o której marzyłam od
dziecka. Jestem tu od kilku dni, a i tak mam masę rzeczy na głowie..
***
2 tyg. później…
Pewnego dnia, zawalona ilością pracy domowej i innych obowiązków
szłam chodnikiem przez nie zatłoczone ulice Londynu. Zmęczona całym tym dnie
zmierzałam do domu, w tym czasie myślałam nad nową piosenką, która od kilku dni
chodziła mi po głowie (ale za żadne skarby nie chciała wyjść na wierzch). W
którymś momencie ktoś mnie potrącił. Upadłam, a wszystkie zapiski i piosenki
poleciały we wszystkie strony, niektóre wylądowały w kaluży, inne gdzieś dalej.
Byłam mega wkurzona, a na dodatek osoba, która mnie potrąciła chyba się
spieszyła bo nawet się nie odwróciła żeby przeprosić.
„KRETYN” ~ krzyknęłam, miałam jednak nadzieję, że może tego
nie usłyszy, ale jednak się pomyliłam bo już sekundę po wypowiedzianych słowach
ktoś stanął nade mną.
-Kogo nazywasz kretynem? – odezwał się winowajca, był
dziwnie spokojny
-Idiotę, który mnie potrącił a teraz stoi nade mną i
głupkowato się patrzy.. – odpowiedziałam ironicznie nawet nie patrząc na
chłopaka
W końcu udało mi się pozbierać wszystkie rzeczy, wstałam,
otrzepałam się i spojrzałam na winnego. Był to dość wysokawy, szczupły chłopak
w beżowych rurkach i szerokiej bluzie. Na głowie miał czapkę z daszkiem, a na
niej założony kaptur. Na nosie spoczywały ciemne okulary, więc nie widziałam
oczu, na ustach malował mu się lekki uśmiech. Prychnęłam cicho i odwróciłam się
żeby poszukać mojej czapki, która spadła mi z głowy przy upadku. On cały czas
stal w tym samym miejscu… tym razem (nie wiedzieć czemu) jego uśmiech stał się
bardziej szeroki aż było można zobaczyć jego białe ząbki, na których widniał
aparat.
-Co się tak szczerzysz? – spytałam ze złością
Czapka, która mi odfrunęła, po chwili znalazła się w jego
ręce.
-A tak o.. lubię się po prostu uśmiechać bez powodu –
powiedział po czym oddał mi czapkę
Od razu założyłam ja na głowę, a do tego przykryłam ją
kapturem. Zabawnie to musiało wyglądać, bo chłopak był ubrany prawie tak jak
ja. Zachciało mi się śmiać, ale zamiast tego wysłałam mu wzgardliwe spojrzenie.
On tylko zaśmiał się, a ja zdenerwowana odeszłam.
Po chwili ktoś złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
Chłopak patrząc na mnie zdjął okulary i ukazał swoje, nieziemskie wręcz oczy.
Zapewne większość dziewczyn od razu zemdlałaby, ale ja byłam zbyt na niego zła.
Dla mnie był on strasznie wkurzający.
-Puść mnie kretynie! Chcę iść do domu a ty mi w tym przeszkadzasz…
aha i nadal nie przeprosiłeś. – odparłam wściekła
On tylko znów głupio się uśmiechnął, ale po chwili jakby nie
wiedział o co chodzi spytał:
-A niby za co mam przepraszać? Przecież to ty na mnie
wpadłaś. – powiedział chamsko
-CO?! Chyba sobie kpisz idioto! Przecież dobrze widziałeś,
że nie miałam jak inaczej iść bo na głowie miałam dużo rzeczy… a ty szedłeś
sobie jak gdyby nigdy nic więc powinieneś mnie zauważyć, a ty potrąciłeś mnie i
mało tego nie przeprosiłeś! Nie lubię takich zarozumialców jak ty. Naprawdę
musisz mieć coś z głową, weź się lecz psycholu! – nakrzyczałam na niego.
Należałam do szczerych osób, które często nie myślą zanim coś powiedzą, ale
musiałam mu to wygarnąć.
W pewnej chwili zza jakiegoś czarnego wana wyłonił się koleś
z aparatem i zaczął robić nam zdjęcia. Nie wiedziałam co się dzieję, chłopak
tylko szybko pociągnął mnie w stronę jakiegoś samochodu, kazał mi wsiadać, ja
choć niechętnie zgodziłam się. Jechaliśmy dość szybko, w trakcie jazdy On
włączył radio, akurat leciała piosenka 1D (Włącz to). Lubiłam ten zespół. Zaczęłam cicho
podśpiewywać, a chłopak po chwili dołączył do mnie. Po jakiś 10 minutach
dojechaliśmy pod wskazany przeze mnie wcześniej adres. Mieszkałam w małym, choć
przytulnym domu (byłam tu sama więc nie było mi wiele do szczęścia potrzebne).
Stanęłam z nowo poznanym chłopakiem przed wejściem do domu.
On spojrzał na mnie promiennie, uśmiechnął się. Nadal jakoś
go nie trawiłam (chociaż może troszkę mniej ^^). W końcu spytałam:
-Jak ty w ogóle masz na imię? – spojrzał na mnie i
odpowiedział pytaniem na pytanie:
-Po co ci moje imię skoro mnie nie lubisz?
-Kto powiedział, że nie lubię? – lekko prychnęłam a on
zaczął się śmiać.
-I z czego znowu ryjesz? – spytałam oburzona
-Jak ty uroczo prychasz kiedy jesteś zła… hahahaha… Je… haha…
jestem Niall – powiedział próbując uspokoić oddech, a po chwili lekko się do
mnie przybliżył.
-[t.i] – powiedziałam, byłam lekko zmieszana jego
zachowaniem.
W tedy on zdjął kaptur i czapkę. Nareszcie skojarzyłam fakty.
-Ej… przecież ty jesteś Niall Horan co nie? Z 1D.
-No tak… to ja. Znów zbliżył się do mnie i spojrzał na mnie
tymi magicznymi błękitnymi tęczówkami. Były jak zaczarowane, prawie się ugięłam…
ale nie dałam się. On jednak nie odpuszczał, zbliżał się coraz bardzie i
bardziej, aż czułam jego ciepły oddech na twarzy.
Złapał mój podbródek i był już coraz bliżej.. aż w końcu
odsunęłam głowę w bok.
-Przepraszam, zrobiłem coś źle? – posmutniał i odsunął się
na bezpieczną odległość
-Nie, ja… po prostu… to chyba troszkę za szybko – on wydobył
z siebie lekko wymuszony uśmiech.
Było mi go troszkę szkoda, ale jakoś nie mogłam inaczej.
-Rozumiem. Przepraszam…
-Niall, to ja przepraszam… lubię cię ale…
-Ok., ok rozumiem. Za bardzo się pospieszyłem… - uśmiechnął się
lekko i poszedł.
Nie bardzo wiedziałam co zrobić. Niby było za wcześnie, ale
nie wiadomo czemu cos strasznie mnie do niego ciągnęło.
W końcu ocknęłam się. Niall był kilka metrów ode mnie.
Szybko do niego podbiegłam, zasłoniłam mu oczy dłonią, po czym odwróciłam go do
siebie i mocno pocałowałam. Chłopak, choć lekko zszokowany oddał pocałunek…
całował tak zachłannie, ale zarazem delikatnie i czule jakby myślał, ze zaraz się
rozpadnę. Po kilku minutach niechętnie odkleiłam się od niego i szeroko uśmiechnęłam.
-Jednak nie było za wcześnie. W sam raz… - odparłam
-Też tak uważam.. – puścił mi oczko
Po chwili powiedziałam, że muszę już iść, a on złapał mnie w
talii, przyciągnął do siebie i delikatnie musnął moje wargi. Poczułam przyjemny
dreszczyk na plecach. W końcu znów musiałam się odsunąć. Podeszłam do drzwi, on
chwycił mnie za rękę i dał jakiś papierek, pokiwał rękę na do widzenia,
odwrócił się i poszedł w stronę auta.
Weszłam do domu cała w skowronkach. Od razu poszłam do
salonu po czym klapłam na kanapę. Miałam tyle do zrobienia, ale nie miałam na
nic siły. Myśli zaprzątały mi wizje słodkiego blondyna. Nagle przypomniałam
sobie o karteczce od chłopaka, wyjęłam ją i przeczytałam: „ZADZWOŃ JAKBYŚ
CHCIAŁA SIĘ SPOTKAĆ ŚLICZNA… xoxo” pod tym widniał nr. Tel. Uśmiechnęłam się
tylko po czym udałam się w krainę Morfeusza.
KONIEC.
Mam nadzieję że się podoba.. ;)
Czytasz = Komentujesz ;D
~Zakręcona ^^



Zajebisty kochana! <3 i ty mówiłaś mi ,że nie. umiesz pisać?! No chyba nie! Genialnie piszesz <3
OdpowiedzUsuńŚwietne. *_*
OdpowiedzUsuńToo jeesst zajeebisteee !!! Pisz daalej ! Czekam na kolejne czesci ^^ :*
OdpowiedzUsuńJest przecudny *o* Pisz dalej ♥
OdpowiedzUsuńcudne *o* czekam na kolejne c:
OdpowiedzUsuńŚwietny:**
OdpowiedzUsuńświetny. ;*
OdpowiedzUsuńgenialne <3
OdpowiedzUsuńŚwietny napisz drugą cześć ;D
OdpowiedzUsuńŚwietny pisz dalej z pewnością będę czytać :) Pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńKinga... więcej Naila <3 <3 heuheuheuhe
OdpowiedzUsuńsuper ale napisz jakieś jeszcze o Niallu proszę <3
OdpowiedzUsuń